Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Donos, czy obywatelski sygnał w obronie prawa

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W zeszły piątek "Dziennik Gazeta Prawna" opublikował artykuł prof. Marcina Króla "Państwo zachęca obywateli do donosów, zamiast działać samemu". Nie zgadzam się z nim, gdyż należy odróżnić donosy, którym przyświecają niskie pobudki, od działań, które są wyrazem odpowiedzialności społecznej.

Whistleblowing to ujawnienie dokonane przez członka organizacji (byłego lub obecnego) dotyczące stosowanych tam nielegalnych, niemoralnych lub bezprawnych praktyk. Polega na informowaniu o tym odpowiednich instytucji, które mogą wpłynąć na postępowanie osób lub organizacji. Według Gregoryego R. Watchmana, szefa amerykańskiej organizacji Government Accountability Project, whistleblower to aktywny obywatel, który będąc świadkiem bezprawnego działania, zabiega o jego wyeliminowanie.

Sygnalistów zdaje się konsekwentnie brać w obronę Europejski Trybunał Praw Człowieka, uznając, że ich działania mieszczą się w ramach wolności wypowiedzi. Tak było w zeszłym roku zarówno w sprawie niemieckiej pielęgniarki, która ujawniła nieprawidłowości w domu opieki społecznej, a następnie została zwolniona z pracy, jak i polskiej lekarki, która publicznie krytykowała metody leczenia innego lekarza, za co spotkały ją konsekwencje dyscyplinarne. Obu paniom trybunał przyznał odszkodowanie.

Marek Arszułowicz w pracy "Sygnalizowanie zachowań nieetycznych w organizacjach" stawia tezę, że "młodzi ludzie wychowani w systemie demokratycznym, w odróżnieniu od wychowanych w systemie totalitarnym, inaczej rozumieją ujawnianie informacji i nie kojarzą takiego postępowania z donoszeniem". Tezę te popiera wynikami badania ankietowego. Na pytanie, kto to jest whistleblower, 38 proc. odpowiedziało, że to informator w dobrej wierze, zaś tylko 3 proc., że to donosiciel.

W ostatnim programie "Drugie śniadanie mistrzów" także Marcin Meller poruszył temat donosów. Podał przykład znajomych ze Stanów Zjednoczonych, którzy zadzwonili na policję, żeby podać numer rejestracyjny pirata drogowego. Wyjaśnili, że jutro ten sam pirat może potrącić na ulicy ich dziecko. Goście audycji uznali, że nie każdy "donos" zasługuje na krytykę. Podzielam tę opinię, choć zgłoszeń w ochronie dobra chronionego prawem nie nazywałbym donosami, tylko ujawnieniem nieprawidłowości czy przestępstwa. Także takich jak zmowa cenowa czy nielegalne oprogramowanie w firmie. Bo oba te zjawiska są naruszeniem prawa i są szkodliwe dla gospodarki i państwa, czyli wspólnoty. Nie przekonuje mnie filozofia "nie widzę, nie słyszę, nie mówię" według wzoru lojalności wspólnoty środowisk kryminalnych. Bo to oportunizm wobec patologii i roszczenie wobec państwa, żeby chroniło od wszelkiego złego bez żadnego wsparcia ze strony obywateli.

Bartłomiej Witucki

prawnik, koordynator BSA w Polsce

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.