Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kontrowersyjny początek, a przyszłość niepewna

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 107 minut

Minister nas nie rozczarował, bo niczego się po nim nie spodziewaliśmy - to jedna z opinii na temat pracy nowego szefa resortu sprawiedliwości. Środowisko prawnicze nie krytykuje każdego kroku Jarosława Gowina i czeka na dalsze efekty jego pracy

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.811.jpg@RY2@

materiały prasowe

Płk Piotr Raczkowski, sędzia, prezes Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie oddelegowany do orzekania w X Wydziale Karnym Sądu Okręgowego w Warszawie, członek Krajowej Rady Sądownictwa

Studniówka ministra Gowina dla sądownictwa wojskowego zaczęła się od oświadczenia, że zlikwiduje anachroniczne sądownictwo bez zmiany konstytucji. Wypowiedź ta wraz z zapowiadanymi zmianami w sądownictwie powszechnym poruszyła środowisko sędziowskie oraz wywołała polemikę także wśród konstytucjonalistów. Minister przyjął też dość oryginalny sposób prowadzenia dialogu ze środowiskiem sędziowskim. Za pośrednictwem mediów informował o swoich zastrzeżeniach w stosunku do sędziów, niechęci do sądów wojskowych oraz wskazywał enigmatycznie, że to zmieni. Prawie po 100 dniach kierowania ministerstwem w końcu ukazał się pierwszy projekt zmian dotyczących stanu spoczynku, a w sprawie sądów wojskowych minister zmienił zdanie, stwierdzając, że z uwagi na zapisy konstytucji nie zostaną one zlikwidowane, ale będą funkcjonowały w podwójnej roli, ba - nawet o większej właściwości. Zmiany w tym podejściu cieszą, bo dowodzą, że Jarosław Gowin słucha również tych, którzy mają inne zdanie. Martwi mnie jednak brak jasnych, pragmatycznych wypowiedzi, które utrudniają zrozumienie nowego podejścia w tej sprawie. Temat na pewno nie jest łatwy, ale konsultacje ze środowiskiem ułatwiłyby przeprowadzenie reform, zwłaszcza że niewielu wie, iż to nie tylko nasza konstytucja, ale także konwencje i umowy międzynarodowe determinują potrzebę istnienia sądów wojskowych nie tylko na czas wojny, ale także i pokoju. Niestety "wiem wszystko" i "zrobię to sam" to błąd każdego rządu. Właśnie taki brak konsultacji w sprawie zachęcenia przez ministerstwo delegowania do sądów warszawskich sędziów spoza Warszawy spowodował burzę wśród sędziów, czego wyrazem była uchwała Zgromadzenia Przedstawicieli Sądu Okręgowego w Warszawie z 9 lutego 2012 roku. Myślę, że częsta ostatnio ingerencja rządu w sprawy dotyczące III władzy jest nie do zaakceptowania, zwłaszcza że większość tych zmian wynika z potrzeb politycznych rządzących, a nie z potrzeby udoskonalenia ustroju sądów. Niewątpliwie w sprawie stanu spoczynku czy sądów wojskowych próby interpretacji konstytucji za pomocą ustawodawstwa zwykłego wzbudziły uzasadnione zastrzeżenia. Tym razem ustąpiono wobec zapisów konstytucji, ale czy historia kołem się toczy? Miejmy nadzieję, że nie, ale na pewno takie chwile przypominają nam, że w II Rzeczypospolitej był minister Stanisław Car, który zasłynął z tego, że interpretował konstytucje tak, aby wykorzystywać ją przeciwko sędziom.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.812.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin objął resort w niezwykle trudnym momencie, gdyż w tym czasie zaskarżona została obszerna nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych. Proces legislacyjny tej noweli wywołał w środowisku sędziowskim wzburzenie i dla wielu stanowi zagrożenie niezawisłości sędziów. Jednocześnie rząd uchwalając tzw. ustawy okołobudżetowe, złamał zawarte kilka lat temu z sędziami i prokuratorami porozumienie i zamroził ich wynagrodzenia w 2012 roku. Pan minister był pełen wiary w to, że zamrożenie będzie dotyczyć solidarnie całej sfery budżetowej. Jak bardzo szybko się okazało, budżet miał 15 miliardów więcej, niż planowano, a podwyżkę otrzymało wiele grup zaliczanych do tzw. sfery budżetowej. Nawet posłowie podwyższyli sobie wynagrodzenie na biura poselskie. Wydaje się, że to nauczy Jarosława Gowina na przyszłość, by nie do końca ufał swoim kolegom z rządu i w porę reagował na grę polityczną, za którą to on będzie musiał zapłacić.

Kolejnym błędem szefa resortu były niejasne zapowiedzi zmodyfikowania stanu spoczynku, co wywołało zamieszanie wśród dużej grupy sędziów mających już uprawnienia do przejścia w stan spoczynku, ale nadal pracujących w sądach. Dziś trudno jeszcze przewidzieć, jakie szkody to wyrządzi. Można mieć jedynie nadzieję, że późniejsze szczegółowe wypowiedzi uratują tę sytuację. Zobaczymy, co pokażą statystyki.

Kolejnym kontrowersyjnym pomysłem ministra jest likwidacja tzw. małych sądów, która ma doprowadzić do zniesienia jednej trzeciej sądów rejonowych w Polsce. Wydaje się, że takie pospieszne wprowadzanie tak fundamentalnych zmian miało na celu chyba uśpienie przeciwników tego pomysłu, ale w efekcie wywołało burzę. Zwłaszcza w samorządach i miejscowościach, w których sądy mają być zlikwidowane. Takie reformy nie mogą się udać, zwłaszcza kiedy są wprowadzane w atmosferze konfliktu oraz gdy jedna ze stron rozpoczyna debatę od słów "my i tak to wprowadzimy w życie". Rząd przekonał się na sprawie z ACTA, że demokratyczne społeczeństwo nie pozwoli sobie narzucić rozwiązań, które tak szybko chciano wcielić w życie, że zapomniano o nich podyskutować. Niewątpliwie do plusów nowego ministra należy zaliczyć to, że choć nie jest prawnikiem, bardzo szybko uczy się resortu, którym zarządza. Pozytywnie należy odnieść się też do jego wypowiedzi świadczących o tym, że będzie brał po uwagę głosy środowiska dotyczące wielu kontrowersyjnych projektów, w tym np. elektronicznego protokołu.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.813.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Irena Kamińska, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis

Kiedy dowiedziałam się, że ministrem sprawiedliwości ma zostać poseł Jarosław Gowin, jak wiele osób z mojego środowiska byłam zdziwiona. Kandydat nie był w żaden sposób związany z wymiarem sprawiedliwości, nie był z wykształcenia prawnikiem, było w związku z tym ogromne ryzyko, że problemy z którymi boryka się sądownictwo, będą mu całkiem obce. Pierwszą tego próbkę miałam w czasie rozmowy pana ministra z redaktor Moniką Olejnik, która kilkakrotnie pytała dramatycznie: "To dlaczego sędziowie nie płacą ZUS-u ?" Nikt wcześniej nie wyjaśnił panu ministrowi, że przed laty, kiedy ustalano składkę na ubezpieczenia społeczne, wszystkie inne wynagrodzenia, poza sędziowskimi, zostały - jak to się ładnie mówiło - "ubruttowione". Przekładając to na język polski, wszystkim powiększono wynagrodzenia o wysokość składki zusowskiej. Sędziom nie. Wobec tego nie możemy płacić tej składki, bo państwo powinno ją odkładać na nasze stany spoczynku, tak jak ZUS odkłada na indywidualne konta każdego pracownika.

Od czasu powołania Jarosława Gowina na urząd ministra sprawiedliwości minęło wprawdzie 100 dni, ale z pewnością na ocenę jego działań jest jeszcze za wcześnie. Wydaje się, że Jarosław Gowin ma wolę współpracy z sędziami, czego dowodem mogą być chociażby spotkania, które odbył z przedstawicielami stowarzyszeń sędziowskich, i propozycja pracy w zespołach merytorycznych złożonych z członków tych stowarzyszeń i przedstawicieli resortu. Przebieg spotkania, które odbył z członkami Stowarzyszenia Sędziów Themis, może świadczyć o tym, że stara się raczej wsłuchiwać w głos środowiska, niż uciekać od prezentowanych przez nas problemów.

Niestety martwi, w jaki sposób minister chce osiągnąć postawiony przez siebie cel, tj. skrócenie czasu postępowań o jedną trzecią. Jest on nie do zrealizowania za pomocą środków, jakie mają być do tego użyte. Z pewnością lekarstwem na długość procesowania nie jest likwidacja tak dużej liczby małych sądów. W dotychczasowych wypowiedziach pana ministra (chociaż nie wszystkie w pełni akceptuję) podoba mi się to, że przy całym szacunku, jaki ciągle wyraża pod adresem premiera Tuska, nie wydaje się jedynie wykonawcą jego poleceń. Powiedział jasno, że stan spoczynku sędziów nie jest nienależnym przywilejem i stan prawny w tym zakresie nie powinien ulec zmianie. Próbuje wyjaśnić, że stan spoczynku jest elementem celowej polityki państwa, gwarantem bezpieczeństwa finansowego sędziego i jego rodziny po zakończeniu służby. Elementem wymaganym przez dyrektywy i rekomendacje prawa unijnego. Czas pokaże, czy kadencja, która zaczęła się dla Pana ministra, będzie dobra dla wymiaru sprawiedliwości, czy też nie. Gdybym natomiast miała udzielać jakichkolwiek rad, to byłyby one dwie.

Pierwsza dotyczy stosunków z nami sędziami. We wszystkich dotychczasowych reformach traktowani byliśmy przedmiotowo, a nie podmiotowo. Przychodził na urząd minister (lub wiceminister) i miał jakąś wizję. Tak zwana reforma była realizacją tej wizji. Niestety wizja nie podlegała żadnym konsultacjom. A jeżeli już do nich dochodziło, to zmianie mogły ulec tylko jakieś drobne szczegóły. W rezultacie u.s.p. nowelizowane było około 140 razy i zawsze wbrew opinii sędziów. Może trzeba odwrotnie. Pomimo różnic, również w środowisku sędziów, warto posłuchać, co mają oni do powiedzenia i dopiero wówczas próbować zmian, tych najbardziej niezbędnych. Bo wymiar sprawiedliwości do sprawnego funkcjonowania potrzebuje też spokoju, a w naszej branży jest to towar naprawdę deficytowy.

Druga rada dotyczy stosunków zewnętrznych. Panuje u nas bezprawie legislacyjne. Proces stanowienia prawa wymknął się całkowicie spod kontroli. Ma to oczywiście również negatywny wpływ na orzecznictwo i pracę wymiaru sprawiedliwości. I wreszcie gdyby udało się na radzie ministrów zaszczepić głębokie przekonanie, że obowiązuje art. 10 konstytucji. Że nie jesteśmy roszczeniową grupą zawodową nieatrakcyjną ze względów wyborczych, tylko trzecią władzą. Taką informację od Pana ministra i innych członków rządu powinno otrzymywać społeczeństwo. Chcemy, żeby nikt nie deprecjonował naszej ciężkiej pracy i powagi naszego urzędu. Nie mówcie o naszych przywilejach, bo jak dobrze poszukać, to inne grupy zawodowe mają ich znacznie więcej. To są gwarancje naszego socjalnego i zawodowego bezpieczeństwa, gwarancje niezawisłości.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.814.jpg@RY2@

FotoEverest

Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Premier jest znany z niechęci do prawników. Desygnował więc do resortu sprawiedliwości człowieka nieposiadającego żadnej o nim wiedzy, z komentarzem, że "minister z zewnątrz ma przywołać rozpasane środowiska prawnicze do porządku". Nie oczekiwaliśmy więc po ministrze niczego, nie mogliśmy się więc rozczarować. Ale właśnie w prawie "nieznajomość prawa szkodzi". Minister od problemów resortu nie ucieka, widać je nawet okiem amatora. Natomiast nie wie, jak je rozwiązać. Ma realizować wolę premiera, ten zaś zażądał skrócenia postępowań. Ale tego nie da się zrobić ustawą o treści: "Postępowania skraca się o jedną trzecią, ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia". Skróceniem postępowań zainteresowani są głównie sędziowie. Radcowie prawni i adwokaci działający w partiach chcą mieć jak największy wpływ na przebieg spraw, a niekiedy reprezentują strony, którym zależy na zwłoce. To sędziowie muszą się tłumaczyć z przewlekłości, to na nich spada niezadowolenie stron, a im więcej jest rozpraw, tym więcej mają pracy. Jeżeli minister dostrzeże, że jego poprzednicy kierując się opiniami teoretyków nic nie poprawili i posłucha sędziów, to odniesie sukces. Ale od lat żaden minister sprawiedliwości nie zdecydował się na tak niezwykły krok.

Minister pomysłu na resort nie ma, bo mieć nie może. Do tego trzeba fachowości. Ktoś podsunął mu ideę likwidacji sądów jako remedium, a minister się na niej skupił. Jest to nonsens, ale minister ogłosił to jako swój projekt, politycy zaś przyznają się do błędów tylko pod naciskiem ulicy. Stworzy więc nowe problemy. Zapytany, czy będzie się liczył ze sprzeciwem choćby PSL, podkreślił, że tylko on tu decyduje. Wiadomo więc, że zdania sędziów tym bardziej nie uwzględni. Minister chce znieść sądy, by przerzucać sędziów z miasta do miasta. Głosi, że popiera obniżenie wynagrodzeń i że w przyszłym roku też ono nastąpi, chyba że sędziowie "zasłużą" na "odmrożenie". To dowody niezrozumienia konstytucyjnych gwarancji niezawisłości. Trudno więc, by zyskał sobie sympatię, jego poprzednicy zwykle udawali, że sędziów poprzeć chcą, ale "nie mogą". Minister więc zjednoczy środowisko, ale przeciwko władzy wykonawczej. Wystarczy spojrzeć, ile jednobrzmiących uchwał w sprawie wynagrodzeń sędziów i zniesienia sądów podjęły sędziowskie organa przedstawicielskie. Liczebność naszego stowarzyszenia też zaczęła ostatnio wzrastać w szybkim tempie. Rad dla ministra mielibyśmy dużo. Ale tu można podać tylko jedną: "Panie ministrze, niech pan słucha naszych rad. Pan kiedyś odejdzie, a my zostaniemy, nam naprawdę zależy na sądownictwie". Jeśli tej rady nie posłucha - szkoda formułować następne.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.815.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Andrzej Seremet, prokurator generalny

Nie do mnie należy ocena pracy ministra sprawiedliwości, ale mogę powiedzieć o tym, jak wygląda moja z nim współpraca. Tę oceniam wysoko i nie jest to jedynie kurtuazja. Wielokrotne rozmowy z ministrem upoważniają mnie do stwierdzenia, iż pomimo braku prawniczego przygotowania Jarosław Gowin dobrze rozumie zasady funkcjonowania państwa prawa i trafnie definiuje podstawowe problemy wymiaru sprawiedliwości. Zgadzam się z nim w wielu obszarach, np. co do potrzeby utrzymania niezależności prokuratury, wzmocnienia roli prokuratora generalnego czy też przyspieszenia postępowań karnych. Niestety wymuszona zewnętrznymi okolicznościami potrzeba szybkich zmian ustawy o prokuraturze spowodowała, że na razie nie powstanie nowy akt prawny, zmiany te wprowadzone zostaną poprzez kolejną już nowelizację. Niemniej jednak w pracach tych będzie uczestniczył przedstawiciel prokuratora generalnego. Ważną kwestią jest, że zaraz po objęciu urzędu minister zgodził się ze mną co do potrzeby reformy prokuratury wojskowej. Rozumiem także dążenia szefa resortu do zmian w strukturze sądów powszechnych, zmierzające do ograniczenia liczby najmniejszych sądów rejonowych poprzez utworzenie w ich miejsce tzw. ośrodków zamiejscowych.

Jednak w przypadku zmiany struktury prokuratury moje propozycje - jeśli chodzi o liczbę jednostek prokuratury - nie są tak daleko idące. Tym, co łączy mnie z ministrem, jest, jak sądzę, zrozumienie konieczności racjonalizacji zatrudnienia i kosztów funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, tak aby zapewnić jego sprawne i skuteczne funkcjonowanie.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.816.jpg@RY2@

Tomasz Jodłowski

Małgorzata Bednarek, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem

Ocena pracy Jarosława Gowina po 100 dniach od powołania go na stanowisko ministra sprawiedliwości jest niezmiernie trudna. Efekty zapowiadanych zmian tak w funkcjonowaniu prokuratury, jak i w prawie, będą możliwe do oceny, kiedy przedstawi on projekty odpowiednich aktów prawnych. Ostatnio przedstawiony projekt zmian kodeksu postępowania karnego - choć sygnowany jego nazwiskiem, został de facto przygotowany przez jego poprzednika - trudno więc przez jego pryzmat oceniać Jarosława Gowina.

Kierunek zapowiadanych zmian w ustawie o prokuraturze jest, poza zapowiedzią włączenia do prokuratury cywilnej pionu wojskowego, mało czytelny. Trudno również cokolwiek wywnioskować z takich o to sformułowań, że "niezależność prokuratury za daleko poszła", i że "prokuratura powinna być poddana kontroli Sejmu". Wypowiedzi te są tak ogólne i niewnoszące żadnej konkretnej treści, że trudno je w jakikolwiek merytoryczny sposób skomentować bez poznania efektów tych zapowiedzi, a mianowicie projektów legislacyjnych. 100 dni ministra Jarosława Gowina można ocenić tylko z punktu widzenia skuteczności populizmu tak charakterystycznego dla polityków. Niestety ta dziedzina jest mi obca i obca jest środowisku prokuratorskiemu. Niemniej środowisko prokuratorskie zaniepokojone jest tym, że w ramach uprawianej polityki medialnej minister sprawiedliwości przyłącza się do trwającej systematycznej kampanii obniżania autorytetu prokuratury - bez jakiejkolwiek analizy rzeczywistych mankamentów jej funkcjonowania. Minister w ogóle nie pochylił się nad strukturą prokuratury, która z jednej strony jest kosztowna, a z drugiej nieefektywna, co ma wpływ na jakość pracy prokuratorów. Nie widać w jego zapowiedziach jakiejkolwiek chęci takiego ukształtowania struktury prokuratury, aby pozwalało to na poprawę jakości jej pracy tak w sferze zwalczania przestępczości zorganizowanej, jak i innej przestępczości, w tym ekonomicznej.

Czasem brak efektywności pracy prokuratury wynika z wielu błędnych rozwiązań legislacyjnych, których korzenie tkwią jeszcze w minionej epoce. Chorobą polskiej prokuratury nie jest bowiem brak jej kontroli zewnętrznej, tylko jej dysfunkcjonalność organizacyjna, która z jednej strony zakłada, że prokurator nie ma szans na uczestnictwo w sprawach, w których skierował on akt oskarżenia (jeżeli takie przypadki są, to jest to kropla w morzu spraw), a z drugiej nie pozwalała ona chociażby na specjalizację wśród prokuratorów - tak niezbędną do poprawy jej efektywności.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.817.jpg@RY2@

Jacek Taran

Jacek Skała, przewodniczący Niezależnego Związku Prokuratorów i Pracowników Prokuratury

Minister Gowin już na początku kadencji stanął przed trudnym zadaniem konkretyzacji słów premiera dotyczących sędziowskiego i prokuratorskiego stanu spoczynku wypowiedzianych w expose. Z zadowoleniem przyjęliśmy deklaracje, że ewentualne zmiany odbędą się z poszanowaniem zasady ochrony praw nabytych. Obecnie czeka nas dyskusja nad wydłużeniem wieku uprawniającego do nabycia stanu spoczynku. Z naszych wyliczeń wynika, że przeciętny prokurator korzysta z tych uprawnień 2 - 3 lata. Wydłużenie wieku do 67. roku życia spowoduje de facto, że prokuratorzy i sędziowie umierać będą na sądowej sali. Kolejnym z wyzwań stojących przed Jarosławem Gowinem jest kontynuacja reformy zapoczątkowanej rozdziałem Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratury. Nie odmawiając ministrowi prawa do szybkiej nowelizacji, będziemy go przekonywać do podjęcia dyskusji o stworzeniu nowej ustawy o prokuraturze, bo dziś obowiązująca i wielokrotnie nowelizowana pochodzi jeszcze z poprzedniej epoki. Zwrócimy się do ministra z ofertą stworzenia nowej ustawy w ramach okrągłego stołu z udziałem wszystkich środowisk prawniczych. Jest rzeczą niezwykle ważną, aby minister sprawiedliwości objął takie prace swoim patronatem, bo bez jego udziału jakakolwiek debata miałaby jedynie walor poznawczy.

Prokuratorzy oczekują natomiast gruntownej reformy strukturalnej, która usprawniłaby naszą pracę, uwolniła ją od zbędnej sprawozdawczości i statystyki, ugruntowałaby pozycję niezależnego prokuratora w ramach prowadzonego śledztwa, wprowadziłaby konkursy na stanowiska funkcyjne oraz przemodelowała samorząd zawodowy w taki sposób, aby głos każdego prokuratora był równy. W ocenie prokuratorskiego związku zawodowego okrągły stół powinien stworzyć założenia reformy, które w dalszej kolejności miałyby zostać przetworzone na jednolity tekst ustawy w ramach specjalnie powołanej komisji ustrojowej. Powinna mieć ona charakter technicznego zespołu fachowców. Dobrze się stało, że zespół powołany przez prokuratora generalnego, którego celem miało być stworzenie projektu nowej ustawy, przestał funkcjonować, bo zarówno jego skład, do którego nie dopuszczono przedstawicieli związków i stowarzyszeń, a zaproszono czynnych w sprawach karnych adwokatów, jak i wcześniej przeprowadzona tendencyjna ankieta, która miała stwarzać pozór konsultacji ze środowiskiem, nie dawały nadziei na zmiany. Poprzedni minister sprawiedliwości - prawnik popadł w ostry konflikt ze środowiskami prawniczymi. Za jego urzędowania mówiliśmy wraz z sędziami o psuciu prawa i łamaniu umów co do sposobu waloryzacji wynagrodzeń. Brakowało dialogu i szacunku. Liczymy na zakończenie tego konfliktu i rozpoczęcie debaty z ministrem otwartym na merytoryczne argumenty. Wiemy również, jako praktycy, jak zrealizować cel, o którym mówił minister Gowin, czyli przyspieszenie postępowań o jedną trzecią. W interesie obywateli podzielimy się tą wiedzą, licząc na to, że prawo tworzone w obecnej kadencji nie będzie generować coraz większych konfliktów, rozstrzyganych później przez Trybunał Konstytucyjny.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.818.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Minister Jarosław Gowin pierwsze tygodnie swojej pracy poświęcił na poznawanie środowiska prawniczego. Już w pierwszych dniach swojego urzędowania spotkał się z przedstawicielami Naczelnej Rady Adwokackiej. Mieliśmy okazję przedstawić ministrowi stanowisko adwokatury dotyczące dostępu do naszego zawodu, stawek adwokackich za sprawy z urzędu, pomocy z urzędu na etapie przedsądowym czy też kwestii opodatkowania bezpłatnej pomocy prawnej. Szef resortu sprawiedliwości wysłuchał naszych opinii i - mam wrażenie - w kilku sprawach zmienił swoje podejście. Na przykład jego wypowiedzi na temat otwierania zawodów prawniczych nie są już tak radykalne jak przed objęciem teki.

Cieszę się, że intensywnie ruszyła praca nad istotną zmianą w kodeksie postępowania karnego. Projekt ten zakłada m.in. wzmocnienie zasady kontradyktoryjności, czyli realnego i równego prawa stron procesu do walki o korzystne dla siebie rozstrzygnięcie sprawy. Zasada ta wymusza większą sprawność merytoryczną zarówno adwokata, jak i prokuratora. Jest ona sprawiedliwsza i bardziej obiektywna od obecnie obowiązującej zasady prawdy materialnej.

Gorzej oceniam podpisane niedawno przez ministra rozporządzenie dotyczące stawek adwokackich. W dokumencie tym znajduje się m.in. zapis, że za sprawę z urzędu o odszkodowanie za niedotrzymanie warunków wykonywania kary pozbawienia wolności adwokat otrzyma 120 zł, niezależnie od wartości sporu. Takie wynagrodzenie nie pozwala nawet na pokrycie kosztów poniesionych przez adwokata. Jest to rozporządzenie nieprzystające do realiów. Niepokoi mnie również poparcie ministra Gowina dla pomysłu nadania radcom prawnym pełnych kompetencji w sprawach obron karnych. Jest to niepotrzebne zacieranie różnic między zawodami adwokata i radcy prawnego. Propozycje te nie uwzględniają konfliktu związanego z możliwością zatrudnienia radcy prawnego na etacie. W takiej sytuacji radca nie jest w pełni niezależny, bo podlega przełożonym. Projekt ten zatem godzi w ochronę obywateli, polegającą na prawie do niezależnych obrońców. Każdy radca prawny, który marzy o procesach karnych, może bez problemu przepisać się na listę adwokacką. Podsumowując dotychczasowe dokonania ministra, to wynik jest in plus. Jest to jeden z najbardziej pracowitych ministrów w tym rządzie. Do tej pory głównie słuchał swoich partnerów prawniczych, teraz przyszedł czas na działania. Oczekuję, że będą to czynności przemyślane, rozważne i podjęte w dialogu ze środowiskami prawniczymi.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.819.jpg@RY2@

Materiały Prasowe

Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

W mediach panuje od lat moda na ocenianie rządu po pierwszych stu dniach. Być może w przypadku wielu resortów jest to wystarczający czas do wystawiania pierwszych prognoz i ocen. W mojej opinii Ministerstwo Sprawiedliwości jest jednak przypadkiem szczególnym. Szybkie i gwałtowne zmiany w obrębie wymiaru sprawiedliwości są niepożądane, gdyż jest to wyjątkowo wrażliwy obszar polityki państwa. Obszar, który zawsze wymagał wiele namysłu i rozwagi. Obszar, który nie znosi rewolucyjnych zmian i skrajnego upolitycznienia - a z tym mieliśmy kiedyś do czynienia i nie przyniosło to wiele dobrego.

Stąd też ocenianie sprawowania urzędu przez Jarosława Gowina jest - w porównaniu z wieloma jego kolegami i koleżankami z Rady Ministrów - utrudnione. Niezwykle istotną jest zapowiedź ministra nadania kompetencji do obron karnych radcom prawnym. O tym mówiło się już od kilku lat. Być może minister Gowin będzie właśnie tym szefem resortu sprawiedliwości, który doprowadzi tę sprawę do pomyślnego końca. Jest to bowiem praktyczne spełnienie zapowiedzi o poszerzeniu dostępu obywateli do profesjonalnej pomocy prawnej.

Obecnie nie dostrzegam u ministra chęci prokurowania konfliktu ze środowiskiem radców prawnych. Oczywiście przyszłość pokaże, jakie będą kolejne decyzje nowego szefa resortu. Odbyło się już spotkanie ministra z członkami prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych, na którym poruszane były najważniejsze kwestie dotyczące działalności samorządu zaufania publicznego i wyzwań przed nim stojących. Dostrzegam dwa niezwykle ważne problemy wymagające szybkiej interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości. Pierwszym jest opodatkowanie porad prawnych świadczonych pro bono i tu widzę współpracę resortu z samorządem radców prawnych, który jako pierwszy w Polsce publicznie podniósł tę kwestię.

Drugim jest stworzenie sprawnego systemu pomocy prawnej świadczonej z urzędu - finansowanej przez polskie państwo. Bez rozwiązania obu problemów nigdy nie uda się zbudować w Polsce komplementarnego i skutecznego systemu pomocy prawnej obejmującego swoim zasięgiem wszystkich obywateli naszego kraju.

Jako pozytywną oceniam ostatnią inicjatywę ministerstwa zmierzającą do ograniczenia liczby zmian w kodeksach do jednej nowelizacji w roku. Mam nadzieję, że przyszłe działania ministra, będą charakteryzowały się poczuciem odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości i troską o jego przyszłość. Mam również nadzieję, że czas, w którym bezrefleksyjnie atakowano samorządy zawodów prawniczych, posługując się przy tym nieaktualnymi lub zmanipulowanymi informacjami, odszedł w naszym kraju w niepamięć. Razem możemy bowiem budować silny wymiar sprawiedliwości z powodzeniem służący interesom naszych obywateli.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.070000400.820.jpg@RY2@

materiały prasowe

Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej

Pierwszy okres urzędowania nowego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina samorząd komorniczy ocenia pozytywnie. Wyrażamy przekonanie, że szef resortu docenia rolę egzekucji sądowej dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki oraz jej wpływ na postrzeganie całego wymiaru sprawiedliwości. Zresztą niedawno doszło do spotkania przedstawicieli Krajowej Rady Komorniczej z ministrem sprawiedliwości. Omówiono na nim planowane zmiany w zakresie zasad przeprowadzania egzaminu konkursowego na aplikację komorniczą oraz egzaminu komorniczego, a także te dotyczące samej aplikacji. Oprócz tego omówiono założenia resortu w zakresie tworzenia nowych stanowisk komorniczych oraz inne zagadnienia dotyczące funkcjonowania zawodu komornika i kondycji egzekucji sądowej.

Krajowa Rada Komornicza krytycznie odniosła się do projektu skrócenia aplikacji komorniczej, mając na uwadze jakość wykonywania zawodu i jego wpływ na wizerunek wymiaru sprawiedliwości, a także możliwość zniesienia barier między zawodami prawniczymi. Wydaje się, że przedstawione argumenty spotkały się ze zrozumieniem, ale to okaże się w najbliższej przyszłości, kiedy projekt trafi do konsultacji społecznych. Z naszego punktu widzenia niezwykle istotne jest, że w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad zmianami w kodeksie postępowania cywilnego, mające na celu przyspieszenie i usprawnienie postępowania egzekucyjnego. W pracach tych uczestniczą również przedstawiciele samorządu komorniczego. W naszej ocenie kierunkiem zmian powinno być odchodzenie od modelu sądowo-komorniczego na rzecz modelu komorniczego. Wszystko wskazuje na to, że część zmian będzie taki sposób myślenia uwzględniać, co pozwoli na zwiększenie efektywności działaności komorników sądowych i zmniejszenie obciązenia sądów.

Warto podkreślić, że zarówno Jarosław Gowin, jak i środowisko komorników dostrzegają potrzebę dalszego wykorzystywania nowych technologii w usprawnianiu postępowań cywilnych. Wymienione czynniki pozwalają na dokonanie pozytywnej oceny ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. My ze swojej strony liczymy na dalszą dobrą współpracę, mając na uwadze przede wszystkim prawidłowe funkcjonowanie egzekucji sądowej oraz interes wymiaru sprawiedliwości.

UW, MPS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.