Nawet Rockefeller był dobry
W niedawnym artykule "Kapitalizm TAK, wypaczenia NIE" Witold Orłowski podaje 12 tez na rzecz uzdrowienia kapitalizmu. Jedna z przestróg, którą formułuje pan profesor: nadmierna wolność gospodarcza prowadzi do nadużyć. Podaje przykład Johna Rockefellera. Zdobył on monopol naftowy dzięki swojej spółce Standard Oil, a następnie użył go do drenażu kieszeni klientów. Zdaniem Orłowskiego potrzebujemy regulacji wiążących ręce takim osobom jak Rockefeller.
Tymczasem przypadek Standard Oil dowodzi tezy dokładnie przeciwnej. Rockefellerowi udało się stworzyć wolnorynkowy monopol - takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki. Biznesmen nie korzystał z ochrony celnej, subsydiów, grantów rządowych etc. Za jego sukcesem stały geniusz przedsiębiorcy i niezwykła innowacyjność. W naturalnym pragnieniu pozyskania jak największej liczby konsumentów firma Standard Oil w ciągu niecałych dwóch dekad obniżyła ceny ropy naftowej z dolara do 10 centów za galon. Jest to szczyt potęgi firmy Rockefellera, ale przecież dół cenowy. Drenaż kieszeni biednych ludzi? To oni najbardziej zyskali na działalności spółki - w końcu wielu z nich mogło zacząć oświecać sobie mieszkanie lampami naftowymi zamiast świeczkami. "Wykańczanie konkurencji", o której wspomina pan profesor, nie da się zamienić na model, powiedzmy "wykańczanie konkurencji tylko wtedy, kiedy władza pozwoli dla naszego dobra". Konkurenci Rockefellera bankrutowali, bo nie byli w stanie mu sprostać w warunkach wolnego rynku. I co w tym złego? Na rynku wygrywa ten, kto dostarcza najlepsze dobra po najniższej cenie.
Nie doszło, jak sugeruje artykuł, do rabunku społeczeństwa przez zwycięzcę. Złą sławę Rockefellera zawdzięczamy prezydentowi Theodorowi Rooseveltowi. On w 1911 r. bohatersko podjął się rozbicia spółki Standard Oil. Tylko że... walczył z cieniem dawnej potęgi. Udział Standard Oil w rynku spadł z 95 proc. do 25 proc. Kiedy Rockefeller przestał przewyższać o głowę swoich konkurentów umiejętnością zarządzania firmą, ci zaczęli deptać mu po piętach. I udało im się. To nie Rockefeller pokonał wolny rynek, wręcz przeciwnie. Morał: nie starajmy się pokonać rynku - pomagajmy mu. Likwidujmy prawdziwe wypaczenia, te nierynkowe. Subsydia dla koncernów, cła, bariery przy zakładaniu firmy. Niewidzialna ręka zadziała, tylko nie wyłamujmy jej palców.
@RY1@i02/2012/034/i02.2012.034.186000200.802.jpg@RY2@
wojciech górski
Jan Wróbel, dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu