Wokanda pełna dobroczyńców
Związki zawodowe zerwały dialog społeczny m.in. dlatego, że ich zdaniem prawo w Polsce tworzy się pod zamówienie pracodawców, kosztem praw pracowniczych. Jedna z centrali związkowych prześmiewczo komentuje, że niedługo pracodawca zatrudniający do 100 pracowników będzie ustawowo nazywany dobroczyńcą, a dający pracę jeszcze większej liczbie osób - wybawicielem.
Ale to tylko jedna strona medalu. Może w ostatnich latach rządzący bardziej dbali o pracodawców, ale za to pracownikom przybył inny sojusznik: sądy i Trybunał Konstytucyjny. W ubiegły wtorek Sąd Najwyższy (SN) uznał, że pracodawca nie ma prawa domagać się od związków zawodowych listy pracowników, którzy do niego należą lub korzystają z jego obrony. Jeśli chce więc zwolnić osobę zatrudnioną na stałe, musi najpierw zapytać organizację związkową, czy obejmuje go ona obroną, następnie rozpocząć konsultacje w sprawie wypowiedzenia jego umowy i dopiero na końcu rozstać się z podwładnym. Oczywiście pracownik będzie miał mnóstwo czasu, żeby zwolnienia uniknąć (wystarczy, że uda się do lekarza).
To niejedyne korzystne dla pracowników rozstrzygnięcie, jakie w ostatnim latach zapadło przed SN. Wiele spraw zakończyło się także po myśli pracodawców, ale w przełomowych wyrokach - np. w sprawie dotyczącej zwalniania osób ze względu na wiek - sędziowie coraz częściej biorą stronę pracowników. Jest to jeszcze bardziej widoczne w przypadku orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Ten tylko w ostatnich miesiącach powstrzymał wielkie redukcje etatów w urzędach, które chciał przeprowadzić rząd, i odmówił pracodawcom rozpatrzenia ich wniosku o zbadanie zgodności z konstytucją trybu wprowadzenia dodatkowego dnia wolnego od pracy - święta Trzech Króli. A wcześniej orzekał m.in., że związkowiec zatrudniony na czas określony powinien móc żądać przywrócenia do pracy w razie bezprawnego zwolnienia. A zwykły pracownik w razie nieprawidłowego rozwiązania umowy może domagać się odszkodowania nie tylko z kodeksu pracy, lecz także cywilnego.
Nawet największa przychylność władzy wykonawczej nie musi zatem gwarantować pracodawcom poprawy warunków, w jakich prowadzą swoją działalność. Powinien pamiętać o tym przede wszystkim rząd. Jeśli nadal będzie przygotowywał na kolanie projekty ważnych zmian i przyjmował je w trybie pilnym, sądy wciąż będą mogły kwestionować złe prawo i pokazywać, kto tak naprawdę rządzi.
@RY1@i02/2012/019/i02.2012.019.183000600.802.jpg@RY2@
Łukasz Guza, zastępca kierownika działu praca
Łukasz Guza
zastępca kierownika działu praca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu