Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Między Hobbitem a upadkiem wszystkiego

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Fenomen popularności "Hobbita" wśród dorosłych - za chwilę pojawi się w kinach jego druga część - nie przestaje mnie zadziwiać. Owszem, bardzo fajne efekty specjalne, owszem, wzruszający bohater, ale było nie było, mamy przed nosem tylko bajkę. Tyle że bajkę, w której chluszcze krew. Czy chodzi o krew, no naprawdę?

W Europie, po wielu wiekach ciężkiej pracy nad stanem powszechnej świadomości wiele praw ludzkich zostało ograniczonych. Dotyczy to zwłaszcza prawa każdego z nas do strzelenia w dziób innego obywatela. "Naruszenie cielesnej nietykalności" to bardzo poważne przestępstwo i przed sądem nie pomoże tłumaczenie, że chodziło nam tylko o niewinne danie kuksańca, aby "nauczyć moresu". Nawet słowna agresja wobec drugiej osoby jest czynem karalnym (chyba że mówi Palikot, jemu wszystko wolno). We współczesnej Europie państwo ma monopol na stosowanie przemocy. Oczywiście w każdym ustawodawstwie znajdą się paragrafy na temat obrony koniecznej - są jednak tak skonstruowane, aby zniechęcać. Obawa, że raz palnąwszy kogoś, damy się wciągnąć w dalsze kroki na drodze do wymierzenia pełnej sprawiedliwości, wpływa na twórców prawa. Chcemy (my, społeczeństwo demokratycznej Europy) uniemożliwić prywatne stosowanie przemocy, bez względu na to, jakie towarzyszyłyby mu motywacje. Świat, w którym każdy przekonany o swojej moralnej racji mógłby pobić, okraść lub zabić osobę uznaną za drania, mógłby się okazać światem powszechnego rozboju!

Tyle mówi rozum. A serce? Kocha zabójców. W służbie dobra obcinanie głów i członków Złych Stworów jest... dobre. Jakiś Eastwood czy Hobbit mordujący Tych, Których Należy Mordować, stanowi archetyp skutecznego dobra. Potrzebujemy walecznych i niecackających się ponad miarę obrońców naszych podstawowych zasad - a skoro w realu nie ma dla nich miejsca, to robimy dla nich miejsce w wyobraźni. Morał krzepiący? Zgadzamy się na konieczną dawkę przemocy w wykonaniu autoryzowanych bohaterów tylko wtedy, kiedy przemoc służy dobru. Morał niepokojący? Może o popularności takich bohaterów stanowi jednak skuteczność, a nie moralność? Może po prostu widz cywilizowanego Zachodu jest wymęczony poczuciem, że tak mało od niego (i widza, i tej cywilizacji) zależy.

@RY1@i02/2013/241/i02.2013.241.00000270a.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.