Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Fotoradarowe zwycięstwo na otarcie łez

26 czerwca 2018

Pierwszy mecz Straże Miejskie i Gminne kontra Reszta Polski zakończył się zwycięstwem strażników. W takich kategoriach należy rozpatrywać oddalenie kasacji wniesionej przez prokuratora generalnego od wyroku skazującego kierowcę za wykroczenie, które ujawniły fotoradary straży miejskiej. Prokuratura zdecydowała się przystąpić do gry nie dlatego, że miała wątpliwości, czy ów kierowca rzeczywiście przejechał na czerwonym świetle, czy fotoradar się pomylił. Zdaniem prokuratury przepisy nie dają straży miejskiej uprawnień do używania fotoradarów stacjonarnych, a jedynie przenośnych. Jeśli zaś nie można ich używać, to i wystawiać mandatów na podstawie zdjęć przez nie wykonanych ani kierować do sądów wniosków o ukaranie. Przekonania takiego prokurator generalny nie powziął z sufitu, lecz na podstawie interpretacji przepisów ustawy z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 z późn. zm.) uzupełnionych wnioskami dotyczącymi rzeczywistych intencji ustawodawcy.

Straż stała na stanowisku przeciwnym, również powodowana nie chciejstwem łupienia kierowców, lecz wykładnią tych samych przepisów, dochodząc jednak do innych wniosków. Mecz miał się więc odbyć na grząskim gruncie zagmatwanych, niejasnych przepisów, z których z powodzeniem można było wywodzić sprzeczne tezy. Jak zwykle w takich sytuacjach eksperci i komentatorzy powstrzymywali się od przewidzenia wyniku, bo w podobnych warunkach trudno przewidzieć, czy piłka nie odbije się na nierówności, nie ugrzęźnie w błocie przed bramką. Nie wiadomo też było, jaka trójka sędziowska wyjdzie na boisko.

Sędziowie byli jednomyślni. Odgwizdali zwycięstwo straży, stwierdzając, że niezależnie od tego, co ustawodawca miał na myśli, stanowiąc rzeczone przepisy, z ich analizy wprost wynika, że straż miejska uprawnienia posiada. Po meczu tu i ówdzie słychać było głosy ekspertów, że jednak więcej argumentów przemawiało za zwycięstwem strażników, ale wiadomo, że po meczu to nawet Dariusz Szpakowski jest mądry.

Pełnomocnicy skazanego kierowcy słusznie podkreślają, że nie można przesądzać, co by było, gdyby z gwizdkiem biegał inny skład sędziów Sądu Najwyższego, czy wynik meczu nie byłby inny. Choć sympatia trybun, ze względów, o jakich powiem później, była po stronie Andrzeja Seremeta, to tak naprawdę wynik był sprawą drugorzędną. Prawdziwym skandalem jest bowiem pełne dziur i wilczych dołów boisko, na jakim zawody zostały rozegrane, które nie daje żadnej pewności sprawiedliwego wyniku i jeszcze stwarza zagrożenie kontuzją. Nie dość, ze przepisy prawa o ruchu drogowym są niejednoznaczne i zagmatwane, to jeszcze, jak przekonuje Andrzej Seremet, tworzą stan prawny odmienny od intencji ustawodawcy.

Jako kibic sportu niebędący sympatykiem żadnej z drużyn domagam się wyrównania boiska. Tak, by było wiadomo, jaka służba za co odpowiada, kto ma jakie uprawnienia, kogo może karać i za co. Przejechanie walcem po prawnym boisku byłoby korzystne nawet dla samej straży. Jednak wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak się nie stanie. Bo owszem, posłowie koalicji zabierają się do równania boiska, lecz przy okazji zamierzają zabrać piłkę strażnikom miejskim.

Powstaje projekt nowelizacji ustawy, który przewiduje zabranie strażnikom miejskim uprawnień do korzystania z przenośnych fotoradarów. To właśnie używanie schowanych w krzakach czy samochodach skrzynek, często z łamaniem przepisów o oznakowaniu, powoduje, że trybuny nie lubią straży. W oczach kibiców celem nie jest gra fair (zapewnienie bezpieczeństwa na lokalnych drogach, przy szkołach etc.) tylko czyhanie na nogi przeciwnika, którego można brutalnie sfaulować od tyłu. Czy taki wizerunek jest krzywdzący? Być może. Czy jest reprezentatywny dla wszystkich straży? Na pewno nie. Strażnicy jednak na niego zapracowali. Niech się nie dziwią, że kierowcy nie chcą z nimi grać, a publika nie lubi ich oglądać.

@RY1@i02/2013/239/i02.2013.239.088000200.802.jpg@RY2@

Piotr Szymaniak dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Piotr Szymaniak

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.