Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister finansów nie musi być ekonomistą

Mateusz Szczurek jest nowym ministrem finansów RP. Bez dwóch zdań finansista kompetentny i człowiek bardzo miły. Szkoda tylko, że nie polityk.

I nie chodzi tu o brak politycznego zaplecza. Raczej o mocno trzymające się w Polsce od czasów transformacji przekonanie, że minister finansów musi być ekonomistą. Zasada jest żelazna i odstępstw od niej nie było nigdy. Z początku mieliśmy więc w gabinecie przy Świętokrzyskiej całą plejadę akademików ze znaczącym dorobkiem. Leszek Balcerowicz (praca doktorska pt. "Koszty przedsięwzięć innowacyjnych), Jerzy Osiatyński (najlepszy znawca twórczości Michała Kaleckiego) albo Grzegorz Kołodko (habilitacja pt. "Cele rozwoju a makroproporcje gospodarcze"). Ekonomistami z doświadczeniem na zagranicznych uczelniach czy organizacjach międzynarodowych byli też Andrzej Olechowski, Marek Belka czy ostatnio Jacek Rostowski. Mniej więcej w drugiej dekadzie polskiej wolności na czele ministerstwa zaczęli się pojawiać ludzie z doświadczeniem w sektorze bankowym. I tak Mirosław Gronicki był głównym ekonomistą Banku Millennium, Andrzej Raczko pracował w LG Petrobanku czy PKO BP, a Stanisław Kluza w BGŻ. Historii było więc wiele. Najczęściej jednak najpierw była ekonomia, a dopiero potem polityka. Nigdy odwrotnie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.