Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Własność nie zastąpi czynszówek

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Obowiązków na samorządy zrzucono bez liku. Nic dziwnego, że niektórych chętnie by się pozbyły. Tak jest choćby z mieszkaniami komunalnymi. Najpierw za duże pieniądze samorząd buduje czynszówki, by po kilku, kilkunastu bądź kilkudziesięciu latach się ich pozbyć, i to z dużą bonifikatą. Dzisiaj piszemy, jak to prawidłowo przeprowadzić. Uważam, że do sprzedaży mieszkań czynszowych powinno dochodzić tylko wyjątkowo. Ze statystyk wynika, że wcale tak nie jest. Z roku na rok zmniejsza się bowiem liczba mieszkań komunalnych w kraju. Jeśli w 1997 roku było ich niemal 15 proc., jeszcze w 2002 roku stanowiły one 11,5 proc., to w 2011 roku (wliczając w to socjalne) było już ich tylko 8,7 proc. ogółu wszystkich mieszkań w Polsce (których jest 13,7 mln). Z kolei lokali socjalnych, zazwyczaj o gorszym standardzie, w całym kraju było niespełna 74 tys. (w 2011 roku), choć zapotrzebowanie na nie jest wielokrotnie większe. Te dane pochodzą z opracowania "Krajowy program przeciwdziałania ubóstwu i wykluczeniu społecznemu 2020" przygotowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Od wielu lat zastanawiam się nad tym, jak powinien wyglądać w Polsce system mieszkań komunalnych, socjalnych i innych dostępnych dla niezamożnych. Uważam, że powinny to być lokale niewielkie. Na tyle małe, żeby nie zniechęcać lepiej zarabiających osób do zakupu większego mieszkania na rynkowych zasadach. Powinny być dostępne przede wszystkim dla młodych, pragnących się usamodzielnić osób oraz dla rodzin z dziećmi, bo dla nich często kredyty są nieosiągalne. Takie mieszkania powinny jednak zapewniać podstawowe wygody. Proponowanie dachu nad głową z wodą w studni, grzybem na ścianach i toaletą w podwórku nie spełnia obecnych standardów, nawet skromnych. Z kolei jeżeli dzieci wyjdą z domu i w trzypokojowym mieszkaniu zostaje tylko jeden lokator, gmina powinna mieć prawo przenieść go do mniejszego M, a nie doprowadzać do sytuacji, w której duży lokal przejmuje dobrze zarabiające dziecko czy wnuk. Wiem, że to, co piszę, nie znajdzie aplauzu ani wśród mieszkańców czynszówek, ani lokalnych włodarzy, których komunalny kłopot i związane z nim wydatki przysparzają o ból głowy. Dziś czas oczekiwania na mieszkanie komunalne lub socjalne wynosi od 2 do 20 lat. Taka perspektywa z pewnością nie zachęca przyszłych pielęgniarek, nauczycieli czy nawet młodych inżynierów do pozostania w kraju, skutecznie zaś zniechęca do posiadania dzieci. Odkładając problem mieszkań komunalnych na później, włodarze wielu miast nie mogą liczyć na rozwój. Ani na to, że przybędzie u nich dzieci, a tym samym wzrost gospodarczy przyspieszy. Warto, żebyśmy zmniejszając liczbę mieszkań komunalnych, mieli świadomość, że tym samym podcinamy gałąź, na której siedzimy.

@RY1@i02/2013/224/i02.2013.224.08800010a.802.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak redaktor prowadzący

Zofia Jóźwiak

redaktor prowadzący

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.