Ach, jacy my piękni w tym blasku ognia
Wiem, to zapewne niezbyt odkrywczy pomysł na felieton - cytować Aleksandra Hercena, kiedy nasi chulipatrioci palą budkę ambasady rosyjskiej. Po pierwsze wszyscy Hercena znają. Po drugie Hercen, ten bardzo znany* Rosjanin, zwolennik wolności, już dawno nie żyje i mało ma naśladowców w samej Rosji. Po trzecie, i najgorsze, zabieg cytowania rosyjskiego demokraty lubiącego Polaków pachnie na milę eseistyką Adama Michnika, a tej eseistyki, z zasady, prawicowiec unika jak diabeł święconej wody. Hercena zresztą również. Wiem zatem, że nie powinienem, a jednak korci! A jednak kusi! Niech już będzie...
"Naszego stosunku do narodu rosyjskiego, wiary w niego, miłości ku niemu nie mylę z coraz bardziej nienawistną dla mnie cnotą patriotyzmu. Nie mogę znieść obojętnie tej bezustannej retoryki patriotycznej gadaniny. Mourir pour la patrie nie jest rzeczywiście szczytem szczęścia ludzkiego, o wiele lepiej jeżeli zarówno ojczyzna, jak i sam człowiek pozostaną nietknięci. Idea zapatrzenia we własny naród jest sama przez się ideą konserwatywną, wyodrębniającą swoich, przeciwstawiającą swoich innym. Tkwi w niej i wyobrażenie o wyższości własnego plemienia, i arystokratyczna pretensja do czystości krwi. Idea miłości do narodu jako sztandar, jako hasło bojowe tylko wtedy powinna być otoczona aureolą, gdy naród walczy o swą niepodległość. Dlatego tak wielkie współczucie wzbudzają uczucia narodowe powstańczej Polski pomimo ich skrajności".
Bardzo pouczające. Wynika z powyższych przemyśleń podzielana chyba przez nas samych idea, że piękni jesteśmy w chwilach powstań (jak pamiętamy, zwykle przegrywanych). Kiedy nie ma powstania, Polacy pragnący być piękni muszą udawać, że powstanie, jakieś powstanie, jednak jest. I walczą z policją, udającą Rusków i Szwabów, skoro akurat nie ma prawdziwych Rusków i Szwabów. Wierzą, że w blasku ognia staną się piękni, chociaż przez chwilę. Wzniosłe to i takie, motyla noga, głupie, że aż trudno powstrzymać stukanie się w głowę. Chociażby hercenowym palcem.
* Żart. Niestety.
@RY1@i02/2013/221/i02.2013.221.00000270a.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu