Dziennik Gazeta Prawana logo

Biurokratyczny matriks

2 lipca 2018

Gala z okazji podsumowania akcji DGP "Nie ma wolności bez przedsiębiorczości" przyciągnęła spory tłumek prezydentów i prezesów. Obecnością zaszczycili imprezę: prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski, prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz, prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski, a także kilkoro prezesów ważnych instytucji zajmujących się przedsiębiorczością Polaków.

Wybitnym przedsiębiorcom wręczono nagrody. Jedną z nich otrzymał Wit Więch za znakomity reportaż "Z Polski do Irlandii i z powrotem". "Badam, jak się zakłada działalność w Irlandii i W. Brytanii - napisał w nim. - Jestem zdziwiony, że w ogóle nie trzeba się rejestrować (!), tylko po prostu zacząć działalność, do 3 miesięcy ją zgłosić i zacząć płacić podatki oraz składki". Prezydenci i prezesi jakoś nie podzielili jego zdziwienia.

Dlaczego? Czy nie zastanowiło ich, że nie rejestruje się działalności gospodarczej w państwach plasujących się w rankingu Banku Światowego na pierwszych miejscach w UE pod względem łatwości rozpoczynania biznesu? I że Polska okupuje w tym zestawieniu ostatnie lokaty, chociaż firmę można już założyć w jednym okienku, i to przez internet?

Gdyby prezydenci i prezesi zainteresowali się tematem, zrozumieliby, że... firmy nie da się założyć. Ani w Irlandii, ani w Polsce, ani nigdzie indziej. Z tej prostej przyczyny, że firma (patrz art. 43.4 kodeksu cywilnego) to imię i nazwisko przedsiębiorcy, a nie - jak się potocznie uważa - podmiot gospodarczy.

Co więc powstaje z chwilą rejestracji w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej? Otóż nic nie powstaje. CEIDG rejestruje tak naprawdę ochotę obywatela na uruchomienie własnego biznesu. To biurokratyczna procedura pozbawiona jakiegokolwiek sensu i znaczenia. Dlatego nie ma jej w Irlandii ani w W. Brytanii.

Ewidencja działalności gospodarczej wzięła się stąd, że reforma Leszka Balcerowicza z 1989 r. wprowadziła rewolucyjną na owe czasy zasadę, że do prowadzenia działalności gospodarczej nie jest konieczne zezwolenie Komitetu Wojewódzkiego PZPR - wystarczy rejestracja w urzędzie gminy. Nikt wówczas nie dostrzegł, że ta rejestracja jest również zbyteczna. Po latach ewolucji przepisów doczekaliśmy się jednego okienka, które polega na wypełnieniu, wzorowanego na rejestracji spółek, zakręconego formularza - informacjami bez wyjątku zbędnymi.

Możemy za to, głównie dzięki staraniom prezydenta Malinowskiego, zawieszać i odwieszać działalność w CEIDG, dzięki czemu w okresie zawieszenia nie musimy płacić składek do ZUS. Tyle że wcześniej mogliśmy po prostu zgłosić w ZUS zawieszenie płacenia składek. Po wprowadzeniu procedury zawieszania działalności w ewidencji ZUS obciążył składkami wstecz tysiące z nas, którym nie przyszło do głowy, że uprzednie zawieszenie płacenia składek straciło ważność.

Politycy nigdy nie przyznają, że zmarnowali setki milionów złotych wydane na CEIDG. Przedsiębiorcy i samozatrudnieni w większości chcą wierzyć, że w ewidencji powołują do życia nowy podmiot gospodarczy. Nadają mu (temu nieistniejącemu czemuś, nazywanemu "firmą") nazwę, określają siedzibę...

I tak, od ćwierci bez mała wieku, tkwimy w tym biurokratycznym matriksie. Pociesza nieco, że chociaż prezydentów dostatek.

Michał Ursyn Rozmarynowicz

Inicjator powołania Powszechnej Izby Gospodarczej Przedsiębiorców i Samozatrudnionych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.