Prywatyzacja nie jest lekiem na całe zło
Po ujawnieniu faktu, że w wyborach do władz dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej kupczono także obietnicą pracy w KGHM, ponownie rozgorzała stara dyskusja, jak ukrócić korupcję polityczną. Skoro przeżera ona nawet partię, która deklarowała tak wielkie przywiązanie do uczciwości. I znów silne są głosy, że radykalną receptą może być tylko prywatyzacja. Prywatny właściciel zlikwiduje wpływ polityków na polskie przedsiębiorstwa. Kolesiostwo oraz zatrudnianie po politycznej znajomości, także w nagrodę za zasługi dla jakiejś frakcji partyjnej. Wcześniej czy później ograniczy też żerowanie na firmie dziesiątków organizacji związkowych oraz powiązanych z ich liderami spółeczek żyjących ze świadczenia prawdziwych lub pozornych usług wykonywanych dla państwowego molocha.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.