Kogo stać na własny biznes
Ryba czy wędka? Ten spór polega na tym, czy pomoc dla biednych ma być w formie darów, czyli gotowych produktów, czy może przyjmować formę pomocy w samodzielnym wyprodukowaniu przez nich środków potrzebnych do życia. Wydawać by się mogło, że ten problem nie dotyczy Polski. Bo czy w Polsce jest głód? A może susza dziesiątkująca bydło na ogromnych pastwiskach? Każdy zaprzeczy. Czy z tego powodu obdarowanym lepiej się żyje? Nie. Potrzebne jest inne rozwiązanie. Znalazł je Muhammada Yunusa, założyciel Grameen Banku, bangladeskiego banku specjalizującego się w udzielaniu mikrokredytów. I za to otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla w 2006 roku. Owe tanie kredyty (spłacane są w 95 proc.) udzielane są bezrobotnym.
A u nas? W Polsce bez pracy jest około 2 mln osób. W pierwszym okresie biorą zasiłek z urzędu pracy, a później szukają pomocy w gminie czy organizacjach pozarządowych. Tylko nieliczni zakładają własne firmy. Decydując się na taki krok, trzeba mieć oszczędności, bowiem w Polsce nie ma mikropożyczek na wzór tych z Bangladeszu. Co więcej, każdy decydując się na własny biznes, obawia się jeszcze, że może stracić to, co ma. Powodem panicznego strachu Polaków przed założeniem nawet najmniejszej firmy jest ZUS. Ta instytucja publiczna jest wyjątkowo skuteczna. Nie tylko może zajmować konta dłużników, ale także nieruchomości. Na niewiele zdają się zachęty polegające na obniżeniu wysokości składek przez pierwsze 24 miesiące działalności gospodarczej. Bo tu także jest haczyk. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 30 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia. To rozwiązanie jest jednak niedostępne dla osób, które już prowadzą lub w okresie ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych przed dniem rozpoczęcia wykonywania działalności gospodarczej miały własną firmę. Z preferencyjnych zasad ubezpieczenia nie mogą także korzystać te osoby, które wykonują działalność gospodarczą na rzecz byłego pracodawcy.
Problem jednak polega na tym, że płaca minimalna będąca podstawą do ustalenia wysokości składki w ciągu 10 lat wzrosła dwukrotnie. W 2003 roku kwota ta wynosiła 800 zł, w tym roku już wynosi 1600 zł, ale już od 1 stycznia 20014 r. najniższa podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla nowych przedsiębiorców będzie wynosić 504 zł. Co więcej, osoby rozpoczynające prowadzenie firmy muszą płacić składkę zdrowotną w takiej samej wysokości jak przedsiębiorcy z długim stażem.
Nie ma więc się co dziwić, że bezrobotni biorą rybę w postaci zasiłku lub jakiejś zapomogi. Nie szukając sposobu na zarobienie pieniędzy. A ZUS wciąż z taką samą zajadłością ściga małe firmy zalegające ze składkami, jak i wielkich prezesów. A może już pora uporządkować w Polsce system ubezpieczeniowy w taki sposób, żeby prezes holdingu i kioskarz nie płacili takich samych składek.
@RY1@i02/2013/207/i02.2013.207.21700020b.802.jpg@RY2@
Bożena Wiktorowska dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Bożena Wiktorowska
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu