Janosik 2013, czyli kto narusza dyscyplinę
Co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem, że nic z tego nie pojmuję - w te słowa odezwałby się zapewne Kwiczoł do Janosika, gdyby góral rozbójnik, którego imię przyległo do samorządowej daniny, żył dzisiaj. Bo obecnie już nie wystarcza odebrać bogatemu samorządowi to, co ma w kasie. Zamożni włodarze muszą wręcz zabiegać o kredyty i pożyczki po to, by mogli nadmiar bogactwa oddać biednym.
Z pozoru wszystko jest w porządku. Bogata Warszawa i grzejące się w blasku tego bogactwa Mazowsze powinny się przecież podzielić tym, co wpływa do ich kasy. Jeśli zaś pieniądze lekkomyślnie przejadły - to cóż, teraz na podatek trzeba się zapożyczyć.
To jednak tylko niewielka część prawdy. Bo janosikowe nie zależy od podatkowych wpływów w danym roku. Ktoś przed dekadą wymyślił, że nie ma nic lepszego niż redystrybucja dóbr od bogatych do biednych, a dla policzenia, ile pieniędzy się należy, nie ma znaczenia budżet z danego roku, ale ten sprzed dwóch lat. Czyli wtedy, kiedy mamy do czynienia z hossą, bogaci płacą stosunkowo niewielkie daniny, bo takie, które wyliczono im w kryzysie. Z kolei w kryzysie płacić nie mają z czego, bo wpływy drastycznie maleją, a podatek wyliczono im jak na czas prosperity.
Oczywiście można powiedzieć, że włodarze powinni odkładać do skarpety na czarną godzinę. Jednak akurat teraz, kiedy Polska ma dostęp do unijnych funduszy, nie jest to najszczęśliwszy pomysł. Bo do pieniędzy z UE trzeba dorzucić wkład własny.
Można próbować zarzucać włodarzom płacącym janosikowe przeinwestowanie i brak perspektywicznego myślenia. Z pewnością jednak niewłaściwie, już któryś rok z rzędu, zaplanowany został budżet kraju - mimo licznych upomnień jego twórcy nie wzięli pod uwagę, że kryzys musi się odbić także na polskich firmach, a tym samym na dochodach samorządów. W pierwszej połowie tego roku znacznie spadły wpływy podatkowe od firm, a budżet województwa mazowieckiego w 85 proc. zależy właśnie od wpływów z CIT.
- Wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych są w tym roku o 30 proc. mniejsze niż planowane, a o 20 proc. niższe niż w roku ubiegłym - przekonywał kilka dni temu marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. - We wrześniu do kasy samorządu wpłynęło 85 mln zł, a w październiku - do połowy miesiąca - jedynie 16 mln zł.
Dlatego region nie był w stanie zapłacić po 55 mln zł raty miesięcznej - we wrześniu zapłacił 1,6 mln, a w połowie października 930 tys. zł. Ponieważ województwo przekroczyło już próg ostrożnościowy, kredytów zaciągać nie może. Sytuacja jest bez wyjścia, a marszałek przyznaje, że grozi mu postępowanie za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Marszałek zastanawia się nad pożyczką od państwa, ale od razu zastrzega, że jej spłata będzie możliwa po roku 2024. Wówczas według prognozy pojawić się mogą nadwyżki.
A ja się zastanawiam, czy za naruszenie dyscypliny finansów publicznych nie należałoby pozwać twórców tegorocznego budżetu - choć zapewne zgodnie z prawem się nie da. Bo przeszacowanie wpływów prawie o jedną trzecią w dobie trwającego kryzysu to, delikatnie mówiąc, wielka beztroska. Odbije się nie tylko na włodarzach płacących janosikowe, lecz także na mieszkańcach biednych i bogatych gmin.
Uważam, że najwyższy czas przewentylować i sensownie zorganizować finansowanie samorządów. Nie należy angażować Janosika w odbieranie i rozdawnictwo, bo wymuszona redystrybucja dóbr nikomu nic dobrego nie przynosi. Na sukces trzeba zapracować samodzielnie. Można się zastanowić nad stypendiami dla aktywnych, choć niezamożnych samorządów. A leniom dodać tylko tyle, żeby zaspokoić ich podstawowe potrzeby. Wtedy może obudzą się mieszkańcy i zmienią te rzeczywiście złe władze na takie, które będą miały pomysły, a nie tylko mówiły, że przecież biednym pomoc się należy. O tym, jak sobie radzić, mając do dyspozycji niewielkie pieniądze, można przeczytać choćby w wywiadzie obok.
@RY1@i02/2013/206/i02.2013.206.088000200.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak redaktor Dziennika Gazety Prawnej
Zofia Jóźwiak
redaktor Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu