Prawo przerażająco nieprzemyślane
Mijają pierwsze tygodnie od wejścia w życie ustawy deregulacyjnej, która zmieniła sposób funkcjonowania ponad 50 profesji w Polsce. Zmiany te powoli zaczynają dawać o sobie znać. Być może początkowo będą trudne do zauważenia, jednak z czasem zaczną się pojawiać kolejne problemy wynikające z chaotycznie stworzonego projektu legislacyjnego. Cena za szybkie uchwalenie projektu i możliwość pochwalenia się przed społeczeństwem kolejnym sukcesem będzie wysoka. Na nas, przedstawicielach zderegulowanych zawodów, spoczywa obowiązek wywiązania się z trzech niezwykle istotnych zadań. Pierwszym z nich, najbardziej naturalnym, jest adaptacja zasad funkcjonowania naszych profesji do nowej rzeczywistości. W przypadku notariuszy są to chociażby takie zmiany, jak wprowadzenie do struktury nowego elementu, jakim jest zastępca notarialny, dostosowanie systemu wizytacyjnego do nowych realiów czy w końcu przygotowanie się do nowych obowiązków sprawozdawczych.
Dalsze wyzwania, które stoją przed nami jako zawodami objętymi ustawą, mają znacznie mniejszy ładunek oczywistości. Kolejnym zadaniem jest próba identyfikacji wszelkich możliwych konsekwencji oraz zagrożeń wynikających z tak radyklanych zmian w strukturach naszych zawodów. Każda z profesji musi dogłębnie zanalizować ich zakres, wskazać i uprzedzić potencjalne zagrożenia dla funkcjonowania struktur zawodowych wynikające z chaotycznie skonstruowanych przepisów. Zadanie to jest skomplikowane, wymaga ogromnej ilości czasu i wielkiego nakładu pracy - musi jednak zostać wykonane w celu ochrony społeczeństwa przed skutkami tworzonego w sposób przerażająco nieprzemyślany prawa.
Na tym etapie można by zakończyć wyliczanie. Jednak nauczeni praktyką wyniesioną z wielomiesięcznych prac nad ustawą winniśmy jako zawody poddane deregulacji wykonać jeszcze jedno, kto wie czy nie najważniejsze, zadanie. Chodzi tu mianowicie o uświadomienie społeczeństwu wszystkich potencjalnych zagrożeń, które mogą ujawnić się stopniowo, nawet w ciągu kilku lat po wejściu w życie ustawy. Z jednej strony zabieg ten może wydać się bezcelowy, gdyż wielokrotnie na łamach mediów przedstawiciele niemal wszystkich zainteresowanych profesji informowali o zagrożeniach płynących z zapisów ustawy deregulacyjnej. Z drugiej strony naszym celem powinno być pokazanie, że zagrożenia te przewidywaliśmy wcześniej i śledzimy ich rozwój obecnie.
Jeśli za jakiś czas zrodzą się nieprawidłowości, gdy w ponad 50 profesjach ujawni się brak spójności pomiędzy różnymi aktami legislacyjnymi dotyczącymi zawodów, mogą się pojawić tendencje do obarczenia winą nas, przedstawicieli zderegulowanych profesji, którzy "doprowadzili do takiego stanu rzeczy" czy "nie realizują swoich obowiązków". I to bez przeanalizowania, czy obowiązki te można wykonać siłami samorządów zawodowych, bez odpowiedniego wsparcia państwa. W tym momencie niezwykle istotna będzie możliwość wykazania, że nie tylko znaleźliśmy i wskazywaliśmy te niespójności, ale wciąż o nich informujemy. Nie można bowiem doprowadzić do sytuacji, w której za błędy prawodawców odpowiadać będą podmioty, których tyczy się prawo, a których głos w stanowieniu tego prawa był ograniczony do minimum.
Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że ustawa deregulacyjna to jeden z najbardziej skomplikowanych aktów prawnych ostatnich lat. 51 profesji zostało postawionych w zupełnie nowej rzeczywistości, co z pewnością będzie miało swoje odzwierciedlenie w funkcjonowaniu gospodarki kraju. Przy tak ogromnym i zróżnicowanym projekcie można by przypuszczać, iż prace legislacyjne powinny trwać naprawdę długo, a liczba ekspertów powoływanych do współpracy winna być niemal niepoliczalna. Niestety, jak to już wcześniej było sygnalizowane, projekt zmian w ramach pierwszej transzy deregulacji został potraktowany dość beztrosko i powierzchownie. Radykalne przeobrażenia, chaos w trakcie prac parlamentarnych, pakiety poprawek różniące się od siebie znacząco - to główne, lecz nie wyczerpujące puli zastrzeżeń zarzuty wobec całości procesu legislacyjnego.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele notariatu mieli okazję spotkać się na konferencji poświęconej szczegółowej analizie niemal każdej płaszczyzny poderegulacyjnej rzeczywistości i wynikających z niej zagrożeń. Rozmawialiśmy o funkcjonowaniu nowej struktury naszej profesji, kwestiach szkoleń, wizytacji czy nadzoru. Jednak mamy pełną świadomość, iż jest to dopiero początek długiej drogi, w której stanie przed nami wiele problemów związanych ze zbyt szybko i chaotycznie procedowanym prawem. Tak jak przypuszczaliśmy: pytań jest dużo, zaś odpowiedzi na wiele z nich brak.
Sztandarowy i ambitny - według deklaracji rządu - projekt ustawy deregulacyjnej okazał się "niezgrabnym" aktem prawnym, którego luki i niespójności ujawniające się w trakcie procesu legislacyjnego - w szczególności dzięki uwagom i zastrzeżeniom zgłaszanym przez przedstawicieli zainteresowanych zawodów - były gorączkowo wypełniane prowizorycznymi rozwiązaniami. Dla przykładu można spojrzeć na zgłaszane z posiedzenia na posiedzenie (przez jednego z posłów) w czasie prac komisji nadzwyczajnej kolejne cztery wersje poprawek dotyczących wyłącznie prawa o notariacie. Poprawki te całkowicie zmieniły przygotowywany wcześniej przez blisko rok projekt ministerialny. Odpowiedzialność za stworzony akt leży oczywiście po stronie ustawodawcy, jednak jak to w przypadku każdego prawa z konsekwencjami nowych rozwiązań będą mierzyć się niestety nie posłowie, lecz społeczeństwo, którego są reprezentantami.
@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.183001000.801.jpg@RY2@
Tomasz Janik prezes Krajowej Rady Notarialnej
Tomasz Janik
prezes Krajowej Rady Notarialnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu