Nieracjonalna walka z racą
Wojewoda małopolski zamknął stadion Cracovii. Tym razem nie tylko za odpalenie rac, ale i za bójki oraz rasistowskie hasła i okrzyki na trybunach. Inna sprawa, że zdarzały się już przypadki zamykania stadionów bądź ich sektorów właśnie za race, których zakazuje ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Marek Działoszyński, komendant główny policji, twierdzi, że policja nie jest przeciwnikiem fajerwerków, ale takie jest prawo i on musi je stosować. I możecie się państwo zgodzić lub nie, ale chyba tego należy oczekiwać od policji - egzekwowania przepisów. Bo od ich projektowania i uchwalania są inni. Na przykład przełożeni pana komendanta z MSW. Ale w ministerstwie nikt do zmiany prawa się nie pali.
Żeby było jasne. Race, zgodnie zresztą z ich właściwościami, ani mnie grzeją, ani ziębią. Co najwyżej ich blask rzuca światło na fakty. A te są następujące: część stadionowej publiczności stanowią osobnicy, którym przyjemność sprawia odpalenie racy i stworzenie oprawy. Przyjemność jest tak silna, że przy składaniu się na ich zakup od razu zbierane są też pieniądze na poczet przyszłych kar za ich odpalenie.
Kluby nie zamierzają walczyć ze swoimi kibicami. Wniesienie środków pirotechnicznych dziwnym trafem zawsze im się jakoś udaje. Kluby zresztą nie tylko chętnie płacą kary pieniędzmi kibiców: mecz, po którym Cracovii zamknięto stadion, był w opinii jej właściciela super hiper, i to głównie dzięki racom i petardom.
Zbigniew Boniek, prezes PZPN, wierzy, że można pozwolić kibicom na odpalanie rac i karać tylko za ich rzucanie na boisko. Z kolei wojewodowie wierzą, że zamykanie stadionów i stosowanie odpowiedzialności zbiorowej rozwiąże sprawę, a race więcej na stadionie się nie pojawią.
Zakaz odpalania nie jest więc respektowany, a sankcje za jego łamanie są nieskuteczne. Mimo to Marcin Jabłoński, podsekretarz stanu w MSW, z całą stanowczością twierdzi, że nie ma miejsca na kompromisy, bo odpalone race stwarzają realne, a wniesione na stadion - potencjalne zagrożenie.
Nie sposób nie zgodzić się z ministrem, który chce zapobiegać, zamiast leczyć. Jednak kiedy mamy do czynienia ze stadionowymi troglodytami, potencjalne zagrożenie dla innych kibiców stwarzają nie tylko race, ale zapalniczki, krzesełka, flagi i wszystko inne, czym da się uderzyć lub rzucić. Czy mamy zakazać też krzesełek?
Jeśli MSW chce być stanowcze i konsekwentne, niech z całą mocą ściga za bójki i treści faszystowskie. Bo w walce z racami tylko się ośmiesza.
@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.18300080b.802.jpg@RY2@
Piotr Szymaniak dziennikarz działu prawo
Piotr Szymaniak
dziennikarz działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu