Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Dystans trzeciej władzy do ludzi budzi moje zaniepokojenie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Nie można w gąszczu reform prowadzonych i planowanych zapominać, że obywatele przychodzą do sądu po sprawiedliwość. Tylko trzecia władza dysponująca autorytetem może zagwarantować, że tę sprawiedliwość znajdą. Myślę, że o ile wszyscy zgodzimy się z tą tezą, to w publicznym dyskursie widać różnice co do podejścia, jak ten autorytet budować.

Środowisko sędziowskie nie bez racji wskazuje, że autorytet budowany jest poprzez mądre i sprawiedliwe orzekanie. Ale czy tylko i wyłącznie? Odpowiedzi na to pytanie nie trzeba wypracowywać w toku długotrwałych dyskusji. Warto przypomnieć, że już wydana w 1215 r. Wielka Karta Swobód w klauzuli czterdziestej stanowi: "Nikomu nie sprzedamy, nie zaprzeczymy i nie odroczymy, ani prawa, ani wymiaru sprawiedliwości". Wiele lat później, w 1970 r. Warren E. Burger, prezes Sądu Najwyższego (Chief Justice) Stanów Zjednoczonych, w liście do samorządu adwokackiego pisał, że wiara społeczeństwa w sądy jest kluczowa dla podtrzymania dostarczania wolności żądanej przez wolnych ludzi. Podkreślał, że trzy czynniki mogą wyrządzić tutaj niepoliczalną szkodę. Pierwszy to moment, w którym społeczeństwo zaczyna być przekonane, że nieefektywność i opóźnienia odzierają orzeczenie sądowe z wartości. Drugi dotyczy przekonania społeczeństwa, że państwo nie jest zdolne do egzekwowania jego praw w drobnych sprawach życia codziennego. Trzeci to moment, kiedy społeczeństwo zaczyna wątpić, że system prawny gwarantuje mu bezpieczeństwo w domach, na ulicach i w miejscach pracy.

Zasady te, w moim przekonaniu, obligują tych, od których zależy system sprawiedliwości w Polsce, do wyjścia poza orzecznicze postrzeganie budowania autorytetu. Dystans do otaczającej rzeczywistości, w tym społeczeństwa, kreowany jako jedna z gwarancji prawidłowego dzierżenia trzeciej władzy, budzi moje zaniepokojenie. Współczesna Europa mówi o roli kapitału społecznego w rozumieniu już istniejących i przyszłych zasobów, wynikających z sieci mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanych związków w społeczeństwie oraz pomiędzy władzą a społeczeństwem. W rozumieniu wymiaru sprawiedliwości związki te będą miały charakter pomostowy - inny jest status władzy, inny społeczeństwa, któremu władza winna jest służyć. Trzeba zauważyć, że inaczej niż w świecie finansów, tu wykorzystywanie kapitału społecznego przyczynia się do jego wzrostu. Innymi słowy im wymiar sprawiedliwości bardziej otworzy się na relacje ze społeczeństwem, tym więcej może zyskać, także w walucie autorytetu.

Wyrażam przekonanie, że budowanie autorytetu to proces wieloaspektowy, samo dostarczenie sprawiedliwego orzeczenia nie wystarczy. I tak jak pacjent poprawnie zdiagnozowany po wielomiesięcznym oczekiwaniu na wizytę lekarską nie będzie usatysfakcjonowany, tak obywatel, który na sprawiedliwy wyrok czeka zdecydowanie zbyt długo, nie będzie miał zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Trzeba więc zapewnić sędziom warunki do wydawania sprawiedliwych orzeczeń w czasie nie dłuższym, niż jest to konieczne.

Widzę tu, oprócz otwarcia na społeczeństwo, co najmniej trzy płaszczyzny działania: sprawność samych procesów i działania ją wspomagające, efektywne wykorzystywanie posiadanych zasobów, a także element kontrolny w postaci stania na straży racjonalnego wydatkowania środków. Skoordynowane działania we wszystkich tych obszarach z czasem przyniosą, trudno dostępny, ale jakże istotny wzrost zaufania społecznego i autorytetu systemu wymiaru sprawiedliwości.

Budowanie autorytetu poprzez otwarcie na społeczeństwo rozumiem jako dopuszczenie do dyskusji o kierunkach modernizacji wymiaru sprawiedliwości także osób spoza ściśle pojmowanego środowiska. Głos organizacji pozarządowych w sferze wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest słyszalny, choć wykorzystywany w niewielkim stopniu. Wielokrotnie zdarzało się, że niezbędne rozwiązania w sferze projektowej były postulowane dużo wcześniej, niż władza wykonawcza dostrzegła w ogóle zagadnienie. Ten problem urasta do miana instytucjonalnej bariery w rozwoju dialogu ze społeczeństwem. Państwo musi przykładać wagę do głosów obywateli czy organizacji pozarządowych. Chciałbym to wdrożyć w życie na poziomie wymiaru sprawiedliwości - wiem, że argumenty zupełnie niedostrzegalne z perspektywy uczestnika pracy systemu wymiaru sprawiedliwości mogą być kluczowe dla istoty sprawy.

Chciałbym, aby władza sądownicza, ale i szerzej - system wymiaru sprawiedliwości zerknęły na otaczającą rzeczywistość oczami obywatela. W ten sposób wszyscy poczynimy pierwszy i najtrudniejszy krok w procesie budowania autorytetu.

@RY1@i02/2013/182/i02.2013.182.183001300.802.jpg@RY2@

Marek Biernacki minister sprawiedliwości

Marek Biernacki

minister sprawiedliwości

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.