Czas leczy rany, ale nie spłaca długów
Jedną z najciekawszych stron pisania o prawie jest obserwowanie, jak niektórzy potrafią kreatywnie korzystać z przepisów. Słowo "kreatywnie" coraz rzadziej budzi pozytywne skojarzenia, jednak trudno odmówić pomysłowości tym, którzy w jednym czy drugim przepisie potrafią zobaczyć znacznie więcej niż ustawodawca.
Pozytywnym przykładem kreatywnego stosowania prawa okazało się wykorzystanie przepisów, umożliwiających zgłoszenie niesolidnego dłużnika do odpowiedniego rejestru. Cały system miał usprawnić odzyskiwanie długów - bo wpis do rejestru blokuje możliwość np. zaciągnięcia kredytu, więc lepiej spłacić należności - oraz utrudnić dalsze zadłużanie się tym, którzy mają zwyczaj nie płacić. A przy okazji, całkiem niechcący, stał się solidnym narzędziem do ściągania starych długów, które zgodnie z prawem jako przedawnione są już nieściągalne.
Przedawnienie roszczeń jest stare jak samo prawo i trudno byłoby dziś obronić tezę, że nie powinno istnieć. Tym bardziej że dziś przedawnienie niektórych wierzytelności nie wynika z lenistwa wierzycieli, ale z wad systemu, który odzyskanie długu ma umożliwić. Na walkę o pożyczone pieniądze trzeba czasu - i to liczonego w latach, jak wynika z zestawień Banku Światowego - oraz pieniędzy. W przypadku mniejszych kwot bardzo często firmy są więc gotowe raczej machnąć ręką, niż wytaczać najcięższe działa, i to bez gwarancji zwycięstwa. Teraz - dzięki możliwości wpisania takiego dłużnika do rejestru - pojawiła się szansa na wygraną. A nic tak nie smakuje jak zwycięstwo po latach.
To, że niespłacony dług się przedawnił, wcale nie poprawia przecież rzetelności dłużnika. W końcu informacja przesłana do rejestru dotyczy kwestii rzetelności, a nie tego, czy konkretny dług jeszcze istnieje.
Rzecznik praw obywatelskich ujął się za niepłacącymi, a wpisanymi do rejestru. Być może więc wkrótce zaingeruje ustawodawca i zamknie tę lukę. Na pewno w każdym razie będzie to ruch prostszy niż przebudowanie systemu windykacji tak, by wierzyciele w rozsądnym terminie odzyskiwali to, co do nich należy, bez uciekania się do metod pozaprawnych.
@RY1@i02/2013/175/i02.2013.175.183000400.802.jpg@RY2@
Barbara Kasprzycka kierownik działu prawo
Barbara Kasprzycka
kierownik działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu