Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kaczyński i film o Lechu

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jarosław Kaczyński wzbudził zdziwienie wypowiedzią, że państwo powinno wymusić wzrost płac podatkami i ustawami. Prezes PiS dodał też, że rząd zaniedbał dialog pomiędzy pracodawcami a przedsiębiorcami, firmując antypracownicze rozwiązania mogące "naruszyć ład społeczny" poprzez m.in. uelastycznianie czasu pracy. Nie ma w tej wypowiedzi nic specjalnie kontrowersyjnego, a każdy szanujący się zachodni socjaldemokrata kiwałby ze zrozumieniem głową, czytając te fragmenty wywiadu dla "Rzeczpospolitej". Jeśli byłby Duńczykiem czy Irlandczykiem, to wspominałby sobie, jak to właśnie dialog na linii związkowcy - pracodawcy odegrał ważną rolę w obniżeniu bezrobocia w ich krajach w latach 90.

Tyle że w tych krajach dialog toczył się ze związkowcami, którzy reprezentowali aż 55-80 proc. wszystkich pracowników. Związki zawodowe w Polsce reprezentują dziś raptem kilka procent robotników. I gdyby to była jeszcze reprezentatywna grupa! Ale skąd, większość z nich to nauczyciele, lekarze, górnicy czy inni pracownicy sektora publicznego. 30-letni pracownik prywatnej firmy zatrudniony na umowie na czas określony ma szansę zobaczyć związkowca, oglądając film o Lechu Wałęsie. Zaniedbanie dialogu społecznego to nie zła wola, tylko niestety konieczność dziejow a.

Kaczyński byłby w praktyce zmuszony odgórnie wprowadzać rozwiązania z krajów bardziej uzwiązkowionych. Tu jest jednak haczyk: w trakcie reform państwa nie traktowały uelastycznienia czasu pracy jako "grożącego nieprzewidywalnymi skutkami". Ba, w Irlandii umowa związkowo-pracodawcza z początków narodzin "celtyckiego tygrysa" (1987) zakładała nawet zahamowanie tempa wzrostu płac w celu zwiększenia konkurencyjności gospodarki. W zamian za to obniżono podatki dla pracowników i zwiększono środki przeznaczane na aktywną politykę państwa w walce z bezrobociem do dwukrotnej średniej OECD. Na tym polegała siła kompromisu: nie rządowe podatki, nie wymuszanie, lecz metoda kija i marchewki.

Kaczyński chciałby cały komplet: aktywniejszej polityki państwa, większej ochrony pracownika, wyższych płac i silniejszych związków zawodowych. Jasne, pewnie chciałby, tak jak każdy polityk na świecie, dać pracodawcom proste podatki i prawo gospodarcze. Ale w relacjach z pracownikami dla przedsiębiorców ma tylko kij. Niech nie dziwi się więc, jeżeli nie dostanie od nich marchewki.

@RY1@i02/2013/173/i02.2013.173.000002700.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.