Nasza wieś to teraz także imbir i limonki
Winien jestem czytelnikom okresowe sprawozdanie ze stanu polskiej wsi. Otóż przed każdym piątkiem składamy w jednym z siedmiu sklepów w naszej wsi zamówienie na owoce i warzywa. Ostatnio zapytano mnie, czy - oprócz sałaty, papryki i tym podobnych - chcę także kupić korzeń imbiru i limonki, bo są w ofercie i wiele osób zamawia. Czosnek niedźwiedzi - proszę bardzo. Oto dowód dla pesymistów, że nasza wieś zmienia się, też cywilizacyjnie, i że jest na niej zaskakująco dobrze. Wędliny kupujemy u lokalnego tajnego rzeźnika, którego na szczęście nie ściga urząd podatkowy, a który sprzedaje polędwicę wędzoną w zimnym dymie, schab naziołowany i naczosnkowany oraz specjalne rodzaje kiełbasy. A musi tak robić, bo nikt już byle czego nie chce jeść.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.