Dziennik Gazeta Prawana logo

Podnieśmy mandaty, dajmy zarobić prawnikom

30 czerwca 2018

Straży Miejskiej rośnie wszystko. Liczba oddziałów, funkcjonariuszy, fotoradarów, mandatów i pieniędzy z nich uzyskiwanych. Rosną też kontrowersje co do uprawnień samych strażników. Te, niespodziewanie, zostały zakwestionowane przez Andrzeja Seremeta, który po przeanalizowaniu przepisów kodeksu drogowego uznał, że straż miejska nie może używać fotoradarów stacjonarnych, a jedynie urządzeń przenośnych. Na pocieszenie dodał, że mogą za to wystawiać mandaty za niektóre wykroczenia, które pilne oko strażnika dostrzeże dzięki oku kamery monitoringu.

Ale jak się okazuje, dobry wzrok mają i prawnicy z MSW, którzy także zapuścili żurawia do kodeksu drogowego. Jednak na jego kartach dostrzegli coś zupełnie innego niż prawnicy z prokuratury. Otóż strażnik ma wykroczenie stwierdzić naocznie, a nie za pomocą kamery - twierdzi MSW. I dlatego straże miejskie na podstawie monitoringu miejskiego mandatów wystawiać nie mogą.

Sami zainteresowani, czyli strażnicy, również bystrym okiem wykazać się gotowi, ogłosili, że im do szczęścia interpretacje przepisów z PG i MSW do szczęścia potrzebne nie są. Bo strażnik miejski też czytać potrafi i wie, że może korzystać zarówno z fotoradarów stacjonarnych, jak i monitoringu.

A kierowcy zastanawiają się, czy wszystkie strony czytają tę samą ustawę.

Kiedy otworzymy prawo o ruchu drogowym na przepisach określających uprawnienia straży miejskiej, niechybnie dojdziemy do wniosku, że fikcja racjonalnego ustawodawcy jest w tym przypadku co najwyżej figurą retoryczną. Zawsze można się odwołać do zamysłu, jaki kierował posłami przy tworzeniu tych przepisów, ale i to daremne. Kiedy podczas prac nad nowelizacją ustawy poseł Dzięcioł zaproponował, by poszerzyć kompetencje strażników poprzez dodanie do odpowiedniego przepisu słowa "stacjonarnych" - poprawka przepadła.

Jeśli sami posłowie nie rozumieją istoty zmian, jakie proponują; jeśli przepisy są tak zagmatwane, że każdy może, używając racjonalnych argumentów, interpretować je na swój sposób; jeśli obywatel nie wie, jakie służby czego mogą od niego żądać i za co karać - to może narzekania radców prawnych i adwokatów na coraz trudniejszą sytuację na rynku są przesadzone. Powinni się skupić raczej na lobbowaniu, by kwoty mandatów urosły na tyle, by kierowcom opłacało się korzystać z ich usług. Wszak podwyższyć mandaty jest o wiele łatwiej, niż wyprostować zagmatwane przepisy.

@RY1@i02/2013/168/i02.2013.168.18300080a.802.jpg@RY2@

Małgorzata Kryszkiewicz zastępca kierownika działu prawo

Małgorzata Kryszkiewicz

zastępca kierownika działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.