"Gdybym mógł zmienić jeden przepis..."
@RY1@i02/2013/152/i02.2013.152.07000080b.801.jpg@RY2@
Prof. dr hab. Henryk Dzwonkowski kierownik Katedry Prawa Finansowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego
Gdybym mógł dokonać zmian w systemie prawa, to wprowadziłbym swoistą karę dla ministra finansów oraz poszczególnych ministrów i posłów za forsowanie złych rozwiązań podatkowych. Polegałaby ona na tym, że osoby, które dopuściły do wprowadzenia złego przepisu, musiałyby 10 tys. razy własnoręcznie publicznie (pod okiem kamery śledzącej każdy ruch) go przepisać, a na koniec sporządzić jego pięciostronicową analizę i ocenę.
Jest to kara jak dla małych dzieci, ale to nieprzypadkowe. Projektodawca nadzorujący z mocy prawa system podatkowy traktuje bowiem przepisy jak niechcianą zabawkę, której nie lubi. Ministrowie finansów zdają się traktować podatki wyłącznie w kategoriach ekonomiczno-finansowych, jako strumień pieniądza, źródło dochodów lub przychodów, które należy powiększyć. Nie zwracają dostatecznej uwagi na to, że te podatki są normami prawnymi, które muszą stosować podatnik, płatnik, inkasent, organ podatkowy oraz sądy. Dla ministra istotny jest jedynie cel finansowy - rezultat w postaci kwoty dochodów. Najwyraźniej nie ma on świadomości tego, że przyczyną sprawczą kreacji tych dochodów jest obowiązujące prawo, czyli tekst językowy tworzący normy prawne, które stanowią reguły zachowania się. Dla ministra finansów często zdaje się nie mieć znaczenia to, że przepisy powinny być zgodne
z obowiązującą Konstytucją RP, prawem unijnym, zasadami podatkowymi, powinny być precyzyjne, komunikatywne, niesprzeczne, celowe, a sposób ich wprowadzania musi być zgodny z zasadami tworzenia prawa. Że nie powinny być pisane na kolanie, bo wtedy projektodawca nie umie sformułować myśli na temat podatków.
Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że konstytucyjny minister nie ma świadomości tego, iż ponosi odpowiedzialność za stanowienie prawa podatkowego.
W wypowiedziach ekonomistów, a czasem także byłych ministrów finansów, można spotkać takie sformułowania, z których wynika, że czym innym są podatki, a czym innym prawo podatkowe - tak jakby jedno z drugim nie było bezpośrednio związane.
Kara nakładana każdorazowo za zły przepis mogłaby spełnić dobrą funkcję edukacyjną, uzupełniając w jakiś sposób studia prawnicze, na które w przypadku ministra finansów jest już za późno.
Not. PB
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu