Złe firmy pożyczkowe: naciągają i oszukują klientów?
Zarzuty, że pozabankowe firmy pożyczkowe nie prowadzą weryfikacji klientów, są całkowicie nietrafione. Zdecydowana ich większość pozyskuje informacje o ewentualnych niespłaconych zobowiązaniach wnioskodawców z biur informacji gospodarczych
Czytając raporty publikowane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz doniesienia prasowe, można odnieść wrażenie, że celem działalności pozabankowych firm pożyczkowych jest oszukanie klientów i wpędzenie ich w pętlę zadłużenia. Najczęściej przewijają się zarzuty o zbyt wysokiej rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania (RRSO), pożyczaniu każdemu bez względu na zdolność kredytową oraz pobieraniu wysokich opłat za przekroczenie terminu płatności.
Obowiązek podawania RRSO i informowania o całkowitych kosztach kredytu nakłada na firmy pożyczkowe ustawa o kredycie konsumenckim. W przypadku pożyczek zaciąganych na około 30 dni w większości firm RRSO kształtuje się na poziomie 2500 proc. Oczywiście jest to procent podany w ujęciu rocznym i jako taki może być mylący dla klientów. W rzeczywistości firmy pożyczkowe nie pobierają tak wysokiego oprocentowania i opłat. Ceny za krótkotrwały pobyt w hotelu czy podatku dochodowego za dany miesiąc nie oblicza się w skali roku, choć tak niektórzy mogą zrozumieć wskaźniki RRSO.
Częstym zarzutem kierowanym do firm pożyczkowych jest brak weryfikacji kredytowej wnioskodawców, co może wpędzać w spiralę zadłużenia. Jest to zarzut całkowicie nietrafiony. Kredito24 np., aby uchronić klientów przed spiralą zadłużenia, umożliwia zaciągnięcie kolejnej pożyczki dopiero 7 dni po spłacie poprzedniej.
Obowiązek badania zdolności kredytowej klientów nakłada zarówno na banki, jak i firmy pożyczkowe ustawa o kredycie konsumenckim z 12 maja 2011 r. Zdecydowana większość firm pozyskuje informacje o ewentualnych niespłaconych zobowiązaniach wnioskodawców z biur informacji gospodarczych oraz przekazuje dane o nieterminowych spłatach pożyczek. Pozabankowe firmy pożyczkowe coraz częściej opierają badanie zdolności kredytowej wnioskodawców na zaawansowanych algorytmach, które do oceny scoringowej używają danych pozyskanych też z internetu.
Wyzwaniem, jakie stoi przed branżą, jest zerwanie z określeniem "parabank", które ma negatywne konotacje, zwłaszcza po aferze Amber Gold, i które nie ma nic wspólnego ze zgodną z prawem działalnością firm pożyczkowych.
@RY1@i02/2013/137/i02.2013.137.00000120a.802.jpg@RY2@
Sebastian Diemer prezes Kredito24
Sebastian Diemer
prezes Kredito24
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu