Cena zysku i ryzyka
Polskie firmy inwestują na Wschodzie z kilku powodów. Przede wszystkim chcą być bliżej dużych rynków zbytu, które mogą zapewnić im rozwój, lub szukają miejsc, gdzie można produkować taniej niż w kraju. Ukraina spełnia oba warunki. Kryzys osłabił wprawdzie popyt wewnętrzny, ale pomógł tamtejszym eksporterom: hrywna w ostatnich latach mocno ucierpiała. Ceną za większe możliwości i ewentualnie wyższe zyski jest dodatkowe ryzyko. Dotyczy ono np. biurokracji czy korupcji. Ale najbardziej chyba - zmiennych reguł gry (m.in. kursu waluty, treści przepisów, sympatii urzędników itd.). Czy warto ją płacić? To kwestia ekonomicznego rachunku, który musi z wyprzedzeniem uwzględniać różne scenariusze. Do tej pory polscy przedsiębiorcy nie likwidowali fabryk nad Dnieprem, nawet w czasie gwałtownych zawirowań w latach 2008-2010. Wielu liczyło zresztą, że Ukraina podzieli nasze doświadczenia: bardzo liberalnych reform ekonomicznych, stabilizacji politycznej, względnie szybkiego rozwoju i troski o odpowiedni klimat inwestycyjny. Temu ostatniemu rozwiązania dotyczące zwrotu VAT w postaci obligacji nie służą. Nie pomagają w realizacji biznesplanów i mogą niwelować, przynajmniej częściowo, korzyści z taniej siły roboczej czy chłonnego rynku.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.