Merkel - królowa myślenia życzeniowego
Politycy południa Europy intuicyjnie kwestionowali politykę cięć lansowaną przez Berlin, wskazując na jej zabójczy wpływ na rynek pracy. Ich stanowisko potwierdził Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Podobne wnioski płyną z analizy danych zbieranych przez unijny Eurostat.
Angela Merkel, przypadkowy przywódca Europy, pomyliła się. Jej wyidealizowana koncepcja, w myśl której należy ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć, jest zła. Zresztą nie tylko dlatego, że zabija miejsca pracy.
Nie da się przenieść wzorców przeregulowanego ordoliberalizmu znad Renu na południe Europy. W krajach, w gospodarce których ogromną rolę odgrywają szara strefa, niepłacenie podatków i szeroko pojęty sceptycyzm wobec państwa, aplikowanie niemieckich rozwiązań dyscyplinujących jest albo nieskuteczne, albo kontrproduktywne.
Naiwne założenia, że w Grecji czy Hiszpanii da się zaprojektować np. wpływy z prywatyzacji czy radykalnie podnieść ściągalność podatków, są taką samą mrzonką jak koncepcja unii walutowej, w której obok siebie harmonijnie walutą euro posługują się Holandia, RFN oraz Hiszpania, Cypr i Grecja.
Myślenie życzeniowe jest ważniejszą przyczyną kryzysu w strefie niż południowe podejście do płacenia podatków i wydawania pieniędzy. Mistrzami życzeniowego myślenia w Europie są Niemcy. Na ich życzenie powstała strefa euro, która w obecnym kształcie od początku nie miała racji bytu.
@RY1@i02/2013/132/i02.2013.132.00000020a.802.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz kierownik działów kraj i świat
Zbigniew Parafianowicz
kierownik działów kraj i świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu