O wyższości polskiego piwa i o trutce w wafelkach
Moja ciotka zjadła polski wafelek i była zaskoczona: bardzo jej smakował - niedawno usłyszałam takie zdanie podczas spotkania z moimi czeskimi znajomymi. Kolega, którego ciotka raczyła się polskimi słodyczami, opowiadał tę historię ze śmiechem. Ale po chwili kto inny rzucił kilka zdań już całkiem serio o strasznym polskim jedzeniu. Kiedy nieśmiało próbowałam protestować, że przecież nie jest trujące i że chyba gorzej było z czeskim alkoholem, który zebrał całkiem spore żniwo, usłyszałam mrożącą krew w żyłach historię o martwej krowie. Tej polskiej, z której były robione kiełbasy, no i o soli przemysłowej. I to mi zamknęło usta na dobre. Dalsza dyskusja była bezsensowna. Zrozumiałam, że sprawa, która wydawała mi się jedynie bańką mydlaną, mocno nadmuchaną przez czeskich producentów żywności i specjalistów od czarnego PR wobec polskich firm, okazała się poważna.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.