Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pieniądze, empatia i dropsy miętowe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Na chałwę i na dropsy miętowe, na kwaśne mleko, bo zdrowe. I proszę mamy i tatki na różne inne wydatki" - tyle w wierszu Tadeusza Śliwiaka, w którym podmiot literacki pisał:" Kochani rodzice w mieście Ka. Wasz syn się całkiem dobrze ma". W wierszu dzieciaki "oddychają" świeżym powietrzem, a kiedy "chłodno, śpią w swetrze". I nawet myją szyję i nogi i nie wchodzą do głębokiej wody. Tyle poeta. Oddał istotę kolonii czy półkolonii (choć to ostatnie słowo nie jest chętnie używane przez samorządy).

Kryzys finansowy dotyka wiele rodzin. Nie zawsze starcza pieniędzy, by wysłać dziecko na kolonie, a właściwie obóz z biura podróży. Nie każdego dziś na to stać, nawet w dużych, bogatych aglomeracjach. Tańsze są oferty gminne, ale jest ich mało.

Pozostają propozycje zorganizowanego spędzenia czasu w miejscu zamieszkania. Dobrze, jeśli są dostosowane do potrzeb różnych grup wiekowych. Dziś nawet rodzice najmłodszych oczekują nie tylko dopilnowania dziecka. Letnia akcja musi zapewnić maluchom atrakcje - czy to będzie zoo, czy nowoczesny basen ze zjeżdżalnią.

Ciekawymi formami akcji letniej jest zainteresowanych coraz więcej starszych dzieciaków. Lepiej, jak gimnazjalista pójdzie na ciekawe zajęcia organizowane przez gminę, niż będzie siedział na podwórku. A może potem, już jako wolontariusz, zajmie się młodszymi dziećmi.

Problem nie tylko w pieniądzach, choć wszystkie samorządy przyznają, że to jest sprawa istotna. Ważną kwestią jest dobór oferty, z czym jednak, nawet przy niskich środkach, gminy sobie radzą. Samorządy się nie skarżą. Przeznaczają pulę pieniędzy na letnią akcję. Zawsze przecież były półkolonie i wyjazdy z gmin, bo zawsze były i są chętne dzieci. Teraz coraz częściej zgłaszają się też wolontariusze.

Otwarte pozostaje zasadnicze pytanie, na co samorządy powinny wydawać pieniądze i w jakiej kwocie. Zarówno letnia, jak i zimowa akcja wypoczynkowa dla dzieci wymaga znacznych gminnych nakładów finansowych. Pozostają więc dylematy, czy położyć kawałek chodnika, czy wysłać dzieciaki na gminną kolonię albo zapewnić im ciekawy sposób spędzenia czasu w miejscu zamieszkania. Jakie środki powinna przeznaczać gmina na szeroko pojętą opiekę i edukację dzieci i młodzieży na swoim terenie? Wydaje mi się, że im większe nakłady na ten cel, tym lepiej dla wszystkich. Zwłaszcza w dłuższej perspektywie.

No i może warto w wakacje zadbać o kontakt z rodziną, nawet tą dalszą. Bo w trakcie roku szkolnego na to czasu nie ma. Jak pisał Tadeusz Śliwiak: "Na koniec serdecznie pozdrawiam babcię i dziadka z Wrocławia i ciocię Helę z córkami". Syn Jacek z wiersza nie miał pieniędzy na znaczek. Teraz jednak zawsze może wysłać choćby SMS albo e-mail.

@RY1@i02/2013/103/i02.2013.103.088000100.802.jpg@RY2@

Monika Górecka-Czuryłło zastępca redaktora prowadzącego

Monika Górecka-Czuryłło

zastępca redaktora prowadzącego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.