Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Klęska innowacyjności

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Osoby i instytucje zaangażowane w budowę innowacyjnej gospodarki nie są rozpieszczane przez polityków i media. Na pierwszy rzut oka wygląda, że mają one rację. Mało grantów ze źródeł zagranicznych dla naukowców, niewielka liczba zgłoszeń patentowych, narzekania pracodawców na wykształcenie absolwentów, mikry odsetek firm zainteresowanych wprowadzaniem na rynek nowych towarów i usług, niewielki udział produktów high-tech w eksporcie czy notorycznie niskie pozycje Polski w międzynarodowych rankingach innowacyjności. A więc beznadziejnie?! Jednak sektor gospodarki kreatywnej jest zbyt ważny, aby poprzestać na tej powszechnej diagnozie.

Zacznijmy od tego, że jest jeszcze dużo więcej, choć rzadziej wymienianych w tym kontekście elementów świadczących o powadze sytuacji. Zaliczam do nich: słabość systemu edukacji ustawicznej, lukę generacyjną i brak dynamiki personalnej na uczelniach, zbyt częste prowadzenie badań wyłącznie w celu zdobywania stopni naukowych oraz kształcenie studentów w oderwaniu od potrzeb rynkowych, niepewność w sprawach ochrony własności intelektualnej, problemy czynione przez banki przy wycenie ryzyka kredytowego na przedsięwzięcia innowacyjne czy odstraszające od kreatywnych zachowań regulacje prawne (taką naturę mają m.in. ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, zamówieniach publicznych czy o offsecie, związanym z zakupami sprzętu służącego obronności).

Ten obszerny zestaw problemów ciągle jednak nie wyczerpuje sedna sprawy. A jest nim: daleki od wyzwań współczesności system edukacji (efektem czego jest brak odwagi do formułowania niezależnych opinii, nieumiejętność pracy w zespole czy niechęć do stałego uzupełniania wiedzy), przeregulowana gospodarka ze zbiurokratyzowanymi, nieumiejącymi sobie poradzić z nowatorskimi inicjatywami urzędami (w tym finansowaniem projektów ze środków unijnych) i niski sumaryczny (budżet plus przedsiębiorstwa) poziom finansowania sektora badań i rozwoju.

Uzasadnieniem stwierdzenia o nadmiarze i niespójności regulacji jest notorycznie niska pozycja Polski w rankingach swobód gospodarczych. W odniesieniu do naszych aspiracji i możliwości występuje tu kolosalny rozdźwięk. Ostatnią część sformułowanej tezy można udowodnić równie łatwo. Odsetek naszych wydatków na B+R względem PKB jest trzykrotnie niższy od unijnej średniej, a ponieważ nasze tempo wzrostu gospodarczego jest relatywnie niskie, poziom wydatków na badacza jest często 5-6 razy niższy niż w innych krajach Unii.

Jeśli uwzględni się udowodnioną silną korelację poziomu finansowania krajowego ze zdolnością do pozyskiwania środków zagranicznych, to sprawa staje się jasna. Ciekawego potwierdzenia powyższej tezy doczekaliśmy się niedawno z dokonanego przez firmę Bloomberg rankingu międzynarodowej innowacyjności. Ku zdumieniu wszystkich wypadamy w nim dobrze np. pod względem aktywności patentowej. Wyjaśnienie jest proste - uwzględniono tylko liczbę patentów odniesioną do poziomu finansowania sektora B+R! A ponieważ poziom ten jest dramatycznie niski, wynik był właśnie taki.

Konkluzja? Ciągle mamy szansę na stworzenie prawdziwie innowacyjnej gospodarki. Nie jest tajemnicą, jak to osiągnąć, ale bez paru odważnych decyzji czekają nas tylko dalsze rozczarowania.

@RY1@i02/2013/096/i02.2013.096.00000130d.801.jpg@RY2@

Michał Kleiber prezes Polskiej Akademii Nauk

Michał Kleiber

prezes Polskiej Akademii Nauk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.