Podatkowa para w gwizdek
Rośnie liczba indywidualnych interpretacji podatkowych. Ale - o czym już pisaliśmy - jeszcze szybciej przybywa tych, które są zaskarżane, a następnie uchylane przez wojewódzkie sądy administracyjne. Na tym jednak nie koniec: lawinowo zwiększa się liczba skarg kasacyjnych składanych przez ministra finansów od wyroków WSA. Nazwijmy rzecz po imieniu: podatnicy chętniej walczą o swoje, a niska jakość interpretacji ułatwia im zadanie. Z drugiej strony fiskus nie daje za wygraną i jeśli nawet sromotnie przegrywa w I instancji (tak się dzieje coraz częściej), kieruje się do drugiej, czyli do NSA. Niby wszystko w porządku, ale niezupełnie. Skarg kasacyjnych jest w tym roku trzy razy więcej niż w zeszłym. Chodzi więc nie tylko o inaczej rozłożone akcenty, lecz także o radykalną zmianę polityki. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że skargi pojawiają się w sprawach, które sporne nie są, ponieważ na ich temat podatnicy, eksperci, sądy - wszyscy z wyjątkiem fiskusa - od dawna mają wyrobioną opinię. A to jest już marnotrawstwo. Nie tylko publicznych pieniędzy. Urzędnicy tracą też czas i energię, które mogliby lepiej spożytkować. Mówiąc językiem ekonomistów, niewłaściwie gospodarują skąpymi ponoć zasobami. A to się zwyczajnie nie opłaca. Nadto masowa produkcja skarg kasacyjnych kosztuje, a do tego zatyka urzędy i sądy. Niepotrzebnie też absorbuje czas i pieniądze przedsiębiorców (oni też mogliby lepiej zużyć własne zasoby).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.