Niebezpieczna żywność
Światowa Organizacja Handlu (WTO) powoli, ale konsekwentnie zmusza Unię Europejską do obniżania barier hamujących do tej pory przywóz żywności spoza terenu Wspólnoty. Jest to w interesie krajów biednych, które niewiele, prócz płodów rolnych, mają do zaoferowania na międzynarodowych rynkach. Dla konsumentów liberalizacja światowego handlu oznacza niższe ceny. Wydawałoby się więc, że całym sercem powinniśmy być za. Niestety, globalizacja handlu żywnością oznacza także wzrost zagrożeń dla zdrowia konsumenta. Coraz łatwiej będzie nas oszukiwać, jeśli pokusa zysku stanie się wystarczająco atrakcyjna. Z oceną tych zagrożeń sami konsumenci nie dadzą sobie rady, nie są w stanie jej dokonać. Można zaś postawić tezę, że jakość tego, co jemy, nieuchronnie staje się coraz niższa. A dotychczasowe wysiłki Wspólnoty, by Europejczycy jedli zdrowo, coraz częściej stają się nieskuteczne. Globalizacja temu celowi nie służy, czego najświeższym przykładem była końska wołowina, którą opłacało się zwozić z najdalszych krańców Europy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.