Etat jest zły. I możecie mnie nazwać złamasem
Pod siedzibę firmy podjeżdża nowy bentley. Wysiada rozpromieniony właściciel. Doskonale ubrany, z roleksem na ręku, opalony, bo właśnie wrócił z urlopu na Malediwach. Lśniącemu nowością autu przygląda się z zazdrością Kowalski, pracownik jednego z działów. - Piękne to cacko, panie prezesie - podlizuje się. - Wiem, wiem, kochany. Pracuj coraz intensywniej, poświęć się dla firmy bez reszty, przychodź pierwszy, zostawaj po godzinach, zawyżaj normy sprzedaży, zapomnij o żonie, dzieciach, wakacjach. Dzięki temu za rok... kupię sobie nowy - odpowiedział szef.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.