Kres hojności Niemiec
Dobiega końca serial pod hasłem ratowania cypryjskich finansów. W ubiegłym tygodniu uzgodniono warunki 10-miliardowej pomocy dla kraju, w ostatnich dniach ustalano, co zrobić z depozytami w dwóch tamtejszych bankach wymagających restrukturyzacji. Widmo kryzysu w kolejnym kraju Eurolandu zostało oddalone, przynajmniej na razie. W całej tej cypryjskiej zawierusze chodziło zapewne o jedną rzecz. Największe instytucje strefy euro (w domyśle Niemcy) próbowały zrzucić ciężar ratowania finansowania śródziemnomorskiej wyspy na depozytariuszy - głównie na firmy z Rosji i Wielkiej Brytanii - i przy okazji zrobić drobny skok na kasę oligarchów ze wschodniej Europy. W tym wszystkim najważniejszą sprawą było przetestowanie, czy zadziała mechanizm zagarnięcia części depozytów. W kontekście pojawiących się na horyzoncie kłopotów dużych krajów, takich jak Hiszpania czy Włochy, był to bardzo ważny test. Znamienna była wypowiedź holenderskiego ministra finansów Jeroena Dijsselbloema, który stwierdził, że plan ratowania Cypru może zostać uznany za wzór dla innych krajów. I choć później dementował te słowa, a stanowczo (może nazbyt) zaprzeczał takiemu scenariuszowi także minister finansów Niemiec, to słowa w świat poszły.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.