Mediacja to dobre rozwiązanie. Nawet w podatkach
Spór, każdy - nie tylko z fiskusem - najlepiej rozstrzygać polubownie. Tak jest szybciej, taniej i przyjemniej. Mediacje stają się więc ważnym elementem procedur sądowych.
Ich popularność nie rośnie jednak tak szybko, jak by na to zasługiwały. Nie ma się co dziwić. Są w naszym systemie stosunkowo nowym rozwiązaniem. Niektórzy nie wiedzą, że można z nich korzystać. Inni nie bardzo wiedzą, po co mieliby to robić. A jeszcze inni nie są pewni, czy mogą zaufać mediatorom. Trzeba czasu na zmianę. O ile jednak w przypadku spraw cywilnych o popularność mediacji można być chyba spokojnym, to w przypadku sporów administracyjnych, a zwłaszcza podatkowych, jest to bardziej skomplikowane.
W decyzjach i wyrokach podatkowych chodzi o dwie niezwykle ważne sprawy - o to, jak interpretowane są przepisy, oraz o pieniądze. Trudno wyobrazić sobie (co nie znaczy, że jest to niemożliwe), by przedmiotem mediacji była np. wysokość należnej kwoty. Albo bowiem przedsiębiorca powinien zapłacić określony podatek, albo nie. Albo fiskus powinien zwrócić pieniądze, albo nie ma powodu (a więc i prawa) tego robić. Do pomyślenia byłoby inne rozwiązanie: po ustaleniu, komu i ile się należy w świetle prawa, właściwa mediacja mogłaby objąć np. wysokość kwoty do umorzenia (i warunki tego umorzenia) oraz kwoty do zapłaty (i sposób zapłaty: terminy, wysokość rat etc.), z uwzględnieniem interesów budżetu i podatnika (budżetowi zależy na tym, by otrzymać jak najwięcej i szybko, a firmie by istnieć dalej, skoncentrować się na działalności, a nie procesach i kontrolach).
Czy przedmiotem mediacji między podatnikiem a fiskusem może być rozumienie przepisów, a jej celem - kompromis w tym zakresie? Wbrew pozorom nie jest to wykluczone. Efekt mediacji byłby bardzo podobny do uzyskania interpretacji indywidualnej. Mógłby zresztą być, tak jak interpretacja, upubliczniany i wywoływać podobne skutki: dawałby ochronę podatnikowi w konkretnej sprawie (w odniesieniu do konkretnego stanu faktycznego), a jednocześnie stanowił wskazówkę dla innych organów podatkowych (by możliwe było wypracowanie ich spójnego stanowiska) i innych podatników.
Jest jeszcze jeden powód utrudniający szybki rozkwit mediacji w przypadku spraw podatkowych. Chodzi o dotychczasową kulturę pracy urzędników. Trzeba by chyba dać im większą swobodę (i zachęcić do korzystania z niej), a jednocześnie zadbać o to, by ryzyko nadużyć było jak najmniejsze.
Wbrew jednak trudnościom mediacje podatkowe nie są wykluczone. W wielu przypadkach byłyby pewnie też wskazane. Ale ich wykorzystanie na większą skalę oznaczałoby - i nie ma w tym cienia przesady - sporą rewolucję, jeśli chodzi o sposób funkcjonowania administracji i cały system podatkowy. Próby w tej materii podjąć jednak warto.
@RY1@i02/2013/048/i02.2013.048.183000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak kierownik działu podatki
Krzysztof Jedlak
kierownik działu podatki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu