Przyspieszacz gospodarczy
Podobno mamy epidemię grypy, jakiej nie pamiętają najstarsi lekarze. Sprawa jest tak poważna, że na jej temat wypowiadają się już nie tylko aptekarze, firmy farmaceutyczne, znachorzy i Zbigniew Hołdys, ale nawet ekonomiści. Twierdzą oni, że choróbsko dopadło również gospodarkę. Eksperci Ernst & Young wyliczyli, że tegoroczna grypa będzie nas kosztowała 5 mld zł. Bo pracownicy zamiast skręcać meble, składać telewizory i pakować styropian, biorą L4, leżą w łóżkach i popijają herbatę z miodem i cytryną.
Obawiam się jednak, że owi eksperci grubo przesadzają. Mamy przecież spowolnienie gospodarcze, więc styropian, meble i telewizory sprzedają się znacznie gorzej niż np. rok temu. Nie ma sensu produkować ich na zapas. Pracownicy tych zakładów mogą zatem spokojnie się kurować - na pewno wyzdrowieją przed powrotem koniunktury. Poza tym eksperci E&Y w swoich wyliczeniach nie wzięli pod uwagę faktu, że dzięki chorym na grypę rośnie sprzedaż herbaty, miodu i cytryny, a także leków, termoforów, ciepłych skarpet oraz spirytusu służącego do nacierania obolałych miejsc zarówno od strony zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Co więcej, kiedy ludzie całymi dniami leżą pod kołdrą, z nudów zaczynają czytać książki, gazety i oglądać telewizję. Później, na podstawie wyższych wskaźników oglądalności, stacje telewizyjne będą mogły podnieść ceny reklam, a lepsze wyniki czytelnictwa przełożą się na wyższe zyski wydawnictw. Zatem z gospodarczego, a nawet kulturalnego punktu widzenia grypa wcale nie jest taka zła, jak wmawiają nam ekonomiści.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.