Dziennik Gazeta Prawana logo

Siła argumentów profesora

26 czerwca 2018

13 stycznia zmarł prof. Michał Kulesza. Opus magnum profesora to oczywiście prawo samorządowe, którego był współtwórcą i znawcą. Warto jednak pamiętać, że był on także znakomitym specjalistą od szeroko pojętego prawa zdrowotnego. Jego zasługi w stawianiu tamy wadliwej legislacji i populizmowi w tej dziedzinie są nie do przecenienia. Miałam szczęście kilka lat pracować z nim w kancelarii Baker & McKenzie, a potem działać wspólnie pro bono w Fundacji Lege Pharmaciae.

Profesorowi Kuleszy przyświecały dwie naczelne idee w tej dziedzinie: po pierwsze walczył o realne prawo chorych do leczenia. W 2004 r. rozgromił w Trybunale Konstytucyjnym ustawę ministra Łapińskiego o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia, wykazując, że państwo nie pofatygowało się doprecyzować, co obywatelowi należy się w ramach składki zdrowotnej.

TK orzekł wtedy w sprawie K 14/03: "Z obowiązku rzeczywistego zapewnienia przez władze publiczne warunków realizacji prawa do ochrony zdrowia, które nie może być traktowane jako uprawnienie iluzoryczne bądź czysto potencjalne, wynika jednak wymaganie, iż system ten - jako całość - musi być efektywny".

Profesor rozumiał efektywny system jako taki, w którym pacjent jest podmiotem i nie tylko liczy na publiczne, z natury rzeczy ograniczone finansowanie swojego leczenia, ale może także sam decydować o swojej terapii i sam ją współfinansować. Wypowiadał się wielokrotnie za współpłaceniem jako uprawnieniem pacjenta do realizacji podmiotowego prawa do ochrony zdrowia. Przeorał standardowe, pełne niekonsekwencji podejście do art. 68 konstytucji, dowodząc, że prawo do ochrony własnego zdrowia nie może być gwałcone przez, jak to nazywał, "prawo do równego niedostępu" do leczenia.

Kiedyś działając w ramach naszej fundacji, otrzymał takie stanowisko Ministerstwa Zdrowia: "nie można zgodzić się z tezą sformułowaną przez Pana Profesora na podstawie art. 68 ust. 1 konstytucji, mającą dowodzić, że »Każda pacjentka oprócz uprawnień z tytułu ubezpieczenia (...), ma także indywidualne, podmiotowe prawo do decydowania o własnym zdrowiu i życiu, w tym o znieczuleniu w czasie porodu«. Przepis art. 68 ust. 1 konstytucji będzie mógł być stosowany jedynie wówczas, gdy brak jest przepisów rangi ustawowej". Przygotował wtedy żarliwą ripostę uzmysławiającą autorom tego stanowiska, że stawiając ustawy ponad konstytucją i ponad rzeczywistą potrzebą pacjentów, głęboko naruszają prawo. Napisał wiele opinii prawnych krytukujących szkodliwe społecznie, dosłowne, a czasem wręcz bezmyślne stosowanie różnych przepisów prawa zdrowotnego przez władze publiczne. Dbał o ocalenie istoty sprawy, celowości i proporcjonalności regulacji.

Drugą ideą profesora było stawianie tamy przerzucaniu przez państwo jego obowiązków w zakresie ochrony zdrowia na inne podmioty: szpitale, samorządy, lekarzy. Profesor bezlitośnie i wytrwale ganił państwo, gdy podejmowało takie próby. Walczył z wadliwą regulacją tzw. ustawy 203, która zobowiązała szpitale do podniesienia pensji personelowi medycznemu, nie gwarantując na to środków. Doprowadził swoimi działaniami w sądach powszechnych i Trybunale Konstytucyjnym do ukształtowania wykładni, zgodnie z którą obciążenia (w tym wypadku podwyżki pensji) powinny być współfinansowane ze środków publicznych i nie mogą być ciężarem jedynie dla publicznych ZOZ-ów. Skutecznie reprezentował szpitale w sporach z NFZ o nadwykonania.

Tę samą niezgodę na wadliwość rozwiązań systemowych wyraził, krytykując podstawowe założenie ustawy o działalności leczniczej. Zgodnie z tą ustawą samorządy będą musiały przejąć obciążenia szpitali w dużym stopniu wynikające z niewydolności finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia albo skomercjalizować szpitale. Popierając co do zasady ideę dopuszczenia elementów rynkowych do działania służby zdrowia, uważał jednocześnie, że szantaż finansowy wobec samorządowców wynikający z tej ustawy przeniesie wirus wadliwego systemu ochrony zdrowia do zdrowego krwiobiegu samorządów.

Krytykował rozwiązania ustawy koszykowej i refundacyjnej stawiające lekarzy w sytuacji Antygony. Z jednej strony muszą leczyć zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, a z drugiej prawo im to uniemożliwia, nie dookreślając zakresu koszyka i karząc ich nawet wtedy, gdy przepisują leki zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą lekarską. Był autorem licznych negatywnych opinii dotyczących tych ustaw.Niestety, jego krytyczny głos w dyskusji nad wprowadzanymi w ciągu ostatnich kilku lat ustawami zdrowotnymi nie był wysłuchany.

Ale ziarno zostało zasiane, a racja profesora Michała Kuleszy prędzej czy później zmusi rządzących do namysłu. Jestem przekonana, że jego przełomowe stanowisko w sprawie podmiotowego prawa do ochrony zdrowia legnie u podstaw systemu ubezpieczeń dodatkowych, których był gorącym orędownikiem. W tym sensie, mimo że nie ma go już z nami, pokona on chorobę toczącą polski system ochrony zdrowia.

@RY1@i02/2013/016/i02.2013.016.07000090a.802.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Paulina Kieszkowska-Knapik

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.