Polska w ogonie Europy
Nie dziwmy się, że mediacja w naszym kraju stanowi margines, skoro nie znają jej sędziowie, nie uczą o niej w szkołach i na studiach, a klienci, zamiast dążyć do ugody, oczekują od prawników, by niczym rasowy rottweiler przegryzali grdykę drugiej stronie sporu
Z raportu sporządzonego w 2010 r. dla Komisji Europejskiej wynika jasno, że mediacja w Europie jest średnio siedem razy szybsza niż postępowanie sądowe i o 260 proc. tańsza niż koszty procesu sądowego. Ten sam raport pokazuje, że w Polsce postępowanie sądowe jest niemal 13 razy dłuższe i o ponad 450 proc. droższe od mediacji. I co? Nic.
Sędziowie nie kierują spraw do mediacji, choć korzyść wydaje się ewidentna - przecież zwolniłoby to ich od konieczności prowadzenia części rozpraw. Nie akceptują jej przedsiębiorcy, którzy powinni doskonale wiedzieć, co to efektywność zarządzania. Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości nie dostrzegają w mediacji znakomitego środka na odciążenie sądów. Na 1,2 miliona spraw gospodarczych tylko nieco ponad 800 (słownie osiemset!!!) zostało skierowanych do mediacji. Po siedmiu latach mamy 450 mediatorów gospodarczych, a nie 4500.
Polska w ogonie Europy
W 2005 r., kiedy mediacja cywilna pojawiła się w polskim systemie prawa, doświadczenia europejskie w tym zakresie były jeszcze niewielkie, a rozwiązania polskie wprowadzające mediację można było nazwać na wskroś nowoczesnymi. Dziś obserwujemy szereg doświadczeń europejskich wskazujących na efektywność mediacji - uchwalono nowoczesne ustawy o mediacji w wielu krajach, m.in. w Niemczech i we Włoszech. Europa się zmienia, przyśpiesza. Polska została w ogonie. Co się tak naprawdę stało przez te siedem lat? A może właściwsze będzie postawienie pytania: co się nie stało?
Stoimy w miejscu, ponieważ naszymi zachowaniami sterują nasze przekonania, czyli to, co uznajemy za prawdę, nawet wbrew oczywistym faktom. Stereotypy i archaiczne przekonania demolują i wypaczają nowe idee. Tak jest zawsze, szczególnie zaś wtedy, kiedy nowe rozwiązania nie są wspierane.
Zabrakło państwowej strategii zaimplementowania mediacji do istniejącego systemu. Politycy z chwilą uchwalenia przepisów umyli ręce: niech strony mediują, sędziowie kierują do mediacji, stworzyliśmy przecież potencjalne możliwości. Takie myślenie jest niby zgodne z prawdą ale jest to również olbrzymi błąd. Błąd, którego konsekwencją jest to, że dziś mamy do czynienia nie z rozwojem, ale z regresem mediacji.
Sędziowie nie kierują spraw do mediacji, bo często ani jednej jeszcze nie widzieli i nie wiedzą, jak ona działa. Dla nich jest to nakłanianie do ugody, które świetnie znają, bo sami je na co dzień stosują. Dla nich mediator jest kimś, kto nakłania, tak jak i oni, do zawarcia ugody. Po co więc mają kierować sprawę do mediacji skoro mogą to zrobić sami, szybciej i efektywniej. Tylko że mediacja nie jest w żadnej mierze nakłanianiem do ugody!
Strony procesów nie ruszyły z ochotą do mediatorów po pomoc, bo nie wiedzą, że tak jest taniej i szybciej. Poziom świadomości jest tak niski, że jedna trzecia Polaków nie wie, co to pozew, nie mówiąc już o znajomości mediacji. Powód, kierując pozew do sądu, przede wszystkim chce sprawiedliwości. Jego pragnieniem jest, by to właśnie jemu sędzia przyznał rację. Za to przecież uiścił opłatę sądową. Nagle okazuje się, że nie ma rozprawy. Zamiast tego "jakaś osoba prywatna" (czyli mediator) zaprasza go na mediację (a co to jest ta mediacja? - myśli powód) do "prywatnego" pomieszczenia i dodatkowo każe sobie za tę usługę zapłacić. Dezorientacja sięga zenitu. A efektywność systemu oscyluje w granicach zera absolutnego.
O posiadanym od dawna znakomitym narzędziu rozładowania korków sądowych zapomnieli urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości. Pierwszy sporządzony audyt sądu rejonowego pokazałby różnice w kosztach procesu sądowego prowadzonego w tym sądzie i mediacji, która przecież "wyszła z sądu".
Dlaczego po siedmiu latach mamy tylko 450 sądowych mediatorów gospodarczych? Doskonale pamiętam wypowiedzi polityków z 2005 r. przekonujących, że oto otwiera się szansa dla młodych prawników. Tylko że pierwszym i głównym kryterium przy wyborze mediatora jest jego renoma i doświadczenie! Ktoś wtedy nawet wyliczył, że 10 mediacji po 60 zł da godziwy zarobek mediatorowi. Godziwy czyli 600 zł. Sesję mediacyjną z rozwodzącymi się małżonkami prowadzą dwaj mediatorzy - mężczyzna i kobieta. Za swoją wielogodzinną pracę otrzymają po 30 zł! Czapki z głów przed tymi osobami - bo pomagają innym i nie robią tego dla pieniędzy. Jak oceniają to sami sędziowie? Dowiedziałem się od niemieckich sędziów z Getyngi (są mediatorami - nie prowadzą wtedy spraw sądowych), którzy mogli mediację porównać z prowadzeniem rozprawy. "To nieporównywalnie bardziej wyczerpujące psychicznie zajęcie niż prowadzenie rozprawy sądowej" - stwierdzili.
W pierwszych latach po wprowadzeniu mediacji cywilnej obserwowaliśmy entuzjazm środowisk mediacyjnych. Pieniądze nie były wtedy ważne. Potem przyszło zniechęcenie - sądy nie kierowały spraw do mediacji lub robiły to sporadycznie. Dziś mamy do czynienia z widocznym odwrotem doświadczonych mediatorów, bo honoraria często nie pokrywają nawet kosztów związanych z samym prowadzeniem mediacji.
Przypadkowi ludzie
Kolejny ważny aspekt - mediator musi budzić zaufanie, mieć autorytet. Tymczasem mediatorem cywilnym może być każdy. Dowolne stowarzyszenie może stworzyć listę mediatorów spośród nawet najbardziej przypadkowych osób. Zatem dosłownie każdy może pewnego niedzielnego poranka dojść do wniosku, że nadaje się do takiej roli. W efekcie sędziowie, niemający przecież możliwości weryfikacji umiejętności i wiedzy ludzi, do których kierują sprawy, przez pseudomediatorów tracą zaufanie do profesjonalistów. Przeciwnikom uregulowania statusu mediatora polecam znakomitą lekturę - nową niemiecką ustawę o mediacji. Szczegółowo określa ona m.in. zakres i tematykę szkolenia mediatorów sądowych. Niekiedy wolność rynkowa musi uznać wyższość interesu publicznego!
No i wreszcie - żebym nie był posądzony o brak obiektywizmu - ostatni element w systemie, czyli prawnicy. Dlaczego prawnicy wraz ze swoimi klientami nie zalali sądów wnioskami o mediację? Prawnicy to znakomity chłopiec do bicia" i dyżurny kozioł ofiarny. Co tam sędziowie, którzy nie kierują spraw do mediacji! Dlaczego jednak WY tego nie robicie? I właśnie to jest dobre pytanie. Zastanówmy się bowiem, czego uczy polski system edukacji prawniczej? Opiera się na jednym rozwiązaniu: procesie sądowym. W młodym prawniku kończącym prawo wpojony jest odruchowy system reagowania na konflikt: "konflikt = proces sądowy". Nie istnieją na wyższych uczelniach (z niewielkimi wyjątkami) negocjacje jako podstawowy sposób radzenia sobie z konfliktem. W dodatku klienci również oczekują, że ich prawnik będzie rasowym rottweilerem. Po prostu przegryzie grdykę drugiej stronie sporu.
Zresztą problem zaczyna się nie na uczelniach, ale w szkołach średnich i podstawowych. Placówki te nie uczą rozwiązywania konfliktów w drodze mediacji, nie promują mediacji rówieśniczej. Śladowe eksperymenty w tej kwestii żadną miarą nie zmieniają mojej opinii. Urzędnicy Ministerstwa Edukacji, z którymi na ten temat rozmawiałem, wskazują na winnych: szkoły i nauczycieli. Sytuacja się powtarza - zupełny brak rozsądnej, skutecznej strategii.Niektórzy najwyraźniej sądzą, że konflikty nie istnieją. Ale to na władzy publicznej ciąży olbrzymia odpowiedzialność. Konfliktów będzie przybywać i widać to gołym okiem. Są i będą oczywistą konsekwencją różnic poglądów, przekonań i zachowań w demokratycznym społeczeństwie. Ważne jest tylko, JAK będziemy z nimi postępować.
Na koniec słów kilka o marzeniach. Marzy mi się, że młodych sędziów uczyć będziemy mediacji. Marzy mi się, że każdy polski sędzia będzie mógł zobaczyć mediację i wyrobić sobie na jej temat opinię. Marzy mi się, że mediatorzy zyskają uznanie za swoją ciężką pracę. Marzy mi się, że polskie dzieci w szkołach będą potrafiły stosować mediację rówieśniczą. Marzy mi się, że wydziały prawa zaczną przekonywać swoich studentów do nowoczesnych metod rozwiązywania konfliktów. Marzy mi się, że powstanie wreszcie system rozwiązywania konfliktów społecznych w Polsce. Ktoś powie, że to marzenia. Ale to przecież marzenia zmieniają świat!
Wokół nas jest wiele znakomitych rozwiązań, które da się z powodzeniem zaimplementować. W Holandii koszty dwóch pierwszych godzin mediacji pokrywa państwo. Anglicy doszli do wniosku, że finansowanie mediacji obniża koszty funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - mediatorzy w drobnych sprawach powszechnie odciążają tam sędziów. Niemcy tworzą skuteczny system budowy autorytetu mediatora, zdając sobie sprawę z tego, iż jest to jeden z kluczowych elementów powodzenia mediacji.
Dziś mamy to szczęście, że wokół nas możemy dostrzec w ustawodawstwach wielu państw znakomite rozwiązania w zakresie mediacji. Możemy również obserwować skuteczność tych rozwiązań w praktyce. Jest znakomity klimat do wprowadzenia zmian. Oba największe prawnicze samorządy - radcowski i adwokacki wspierają mediację. Szkolą mediatorów, utworzyły centra mediacji i przekonują do niej swoich członków. Czas na decyzje.
Życzenia na nowy rok
Początek roku to zwykle czas składania życzeń noworocznych. Zatem: członkom Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego życzę odważnych decyzji, które zmienią pejzaż mediacji w Polsce. Politykom życzę, by zauważyli, że mediacja to świetny instrument do rozwiązywania konfliktów społecznych. Mediatorom - żeby wreszcie ktoś docenił ich pozycję i ciężką pracę. Członkom Rady ds. Alternatywnego Rozwiązywania Sporów, żeby jej rady zostały wysłuchane, a raporty przeczytane. I na koniec Pani Profesor Lipowicz - rzecznik praw obywatelskich - żeby jej płomienne wystąpienia w obronie mediacji znalazły uznanie u wszystkich tych, którzy decydują dziś o przyszłości mediacji w naszym kraju.
Z raportu sporządzonego w 2010 r. dla Komisji Europejskiej wynika jasno, że w Polsce postępowanie sądowe jest 13 razy dłuższe i o ponad 450 proc. droższe od mediacji. I co? I nic!
@RY1@i02/2013/006/i02.2013.006.070000600.803.jpg@RY2@
gety images /flash pres media
@RY1@i02/2013/006/i02.2013.006.070000600.804.jpg@RY2@
Maciej Bobrowicz radca prawny, mediator gospodarczy i sądowy, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Maciej Bobrowicz
radca prawny, mediator gospodarczy i sądowy, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu