Kontrola po bożemu
Same dobre wiadomości płyną z administracji skarbowej. Minister chce, żeby dużo więcej kontroli niż dziś kończyło się sukcesem fiskusa, czyli ustaleniem podatku do zapłaty. Można to zrobić tylko na dwa sposoby. Po pierwsze, za każdym razem wskazując u kontrolowanego, jeśli nie rzeczywiste, to przynajmniej wydumane, nieprawidłowości. Innymi słowy, czepiając się wszystkiego u wszystkich - i osiągając zamierzony efekt statystyczny, tyle że raczej nietrwały (są jeszcze sądy) i z wykorzystaniem paskudnych, bardzo szkodliwych społecznie i gospodarczo metod. Na pewno więc nie to minister ma na myśli - bo przecież nie miałoby to nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i z rzeczywistą poprawą skuteczności. Zatem w grę musi wchodzić druga możliwość: kontrolerzy będą częściej kierować swoje kroki do tych, którzy naprawdę mają za uszami i drwią z nas wszystkich. A wtedy wypada się cieszyć, bo to znaczy, że normalnym podatnikom, w tym przedsiębiorcom, nikt nie będzie zawracał głowy, w każdym razie mniej niż dotychczas. Będą mogli pracować, rozwijać swoje firmy i żyć w spokoju. Amen.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.