Na rozprawę do sądu marsz!
Zawód reportera sądowego wymiera, uwagę mediów przyciągają tylko sprawy kryminalne, ubywa ławników. Sądom grozi izolacja. Organizacje pozarządowe starają się tę lukę zapełnić
Do sukcesów obchodzonego przez nas 25-lecia III RP można moim zdaniem zaliczyć rozwój trzeciego sektora. Tak nazywa się świat organizacji pozarządowych (z angielska NGOs), które obok sektora prywatnego i państwowego wypełniają naszą przestrzeń publiczną. I choć wiele osób narzeka na brak społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, chciałoby więcej ludzkiej aktywności, więcej oddolnej mobilizacji i dbania o swoje sprawy, to jednak powstało w tym czasie wiele organizacji, w działalność których zaangażowały się tysiące ludzi. A jako że prawo jest wszechobecne, nietrudno zgadnąć, że wiele organizacji obywatelskich funkcjonuje w obszarze prawa, w tym liczne wchodzą w kontakt w wymiarem sprawiedliwości. I tylko czasem jako strony postępowań.
Razem czy osobno
Komu potrzebne są w sądach organizacje obywatelskie? Obywatelom? Sądom? I w jakiej roli? Podczas konferencji zorganizowanej kilka tygodni temu przez INPRIS we współpracy z Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury, wraz z wieloma sędziami i działaczami organizacji obywatelskich stykających się z sądami, próbowaliśmy odpowiedzieć na te pytania. Konferencja "Razem czy osobno. Współpraca, interakcja, komunikacja wymiaru sprawiedliwości i organizacji pozarządowych" była okazją do przedstawienia bogactwa działań organizacji oraz szczerej rozmowy na temat tego, jak są one odbierane przez sędziów (materiały na stronie inpris.pl). Oczywiście nie mówimy o wszystkich organizacjach, ten świat jest bardzo różnorodny, praktycznie każdy z nas może stworzyć stowarzyszenie czy fundację i występować w ich imieniu. Chodzi nam o podmioty, dla których ważne jest dobro wspólne, interes publiczny, a nie tylko interes partykularny. Istotne, by to one przyglądały się temu, jak sprawowany jest wymiar sprawiedliwości, by starały się oceniać go obiektywnie i chciały go zmieniać na lepsze.
Powrót do sądu
Kiedyś, w erze przed telewizją, sąd przyciągał uwagę. Felietony sądowe pisane przez Wiecha to opisy żywych reakcji gawiedzi, która licznie gromadziła się w sądach przyciągana czystą ludzką, często sąsiedzką, ciekawością. Telewizja zabiła to zainteresowanie, zatrzymując ludzi w domu. Ale zawód reportera sądowego, który relacjonował, co się dzieje w sądzie, przetrwał kolejne lata. Dopiero niedawno, w erze tabloidów, stracił na znaczeniu. Dziś uwagę mediów przyciągają tylko sprawy kryminalne, im brutalniejsze, tym lepiej. W Polsce nie ma ławy przysięgłych, a i ławników w związku ze zmianami prawa jest coraz mniej. Sądom grozi izolacja. Organizacje pozarządowe starają się tę lukę zapełnić.
Są dwa rodzaje obserwacji. Pierwszy to obserwacja specjalistyczna, prawnicy z organizacji obywatelskich oceniają pracę sądu i innych aktorów sądowych, przygotowują pogłębione analizy postępowania, bądź to w pojedynczych sprawach, bądź w sprawach danego rodzaju podlegających badaniu - na przykład w ramach działań typu program "Niewinność" prawnicy obserwują i analizują sprawy pod kątem ewentualnego błędu popełnionego przez organy ścigania.
Drugi rodzaj obserwacji to ruch społeczny, obserwatorami są wolontariusze, osoby bez przygotowania prawniczego, które patrzą na sąd z punktu widzenia obywatela. Nie zagłębiają się w prawne detale, a oceniają kulturę sądzenia, sposób, w jaki komunikują się ze sobą aktorzy postępowania, sprawdzają punktualność rozpraw czy przyjazność sądu jako miejsca. Fundacji Court Watch Polska (czyli Obserwator Sądowy) z Torunia udało się zainteresować takim monitoringiem setki osób, które docierają do wielu sądów i obserwują tysiące spraw.
Obserwatorzy sprawują swego rodzaju kontrolę społeczną nad wymiarem sprawiedliwości, ale to niejedyna rola obserwacji. Jest to świetna edukacja dla samych obserwatorów, którzy oswajają sąd i jeśli do niego trafią kiedyś jako strony, będzie im się tam znacznie łatwiej poruszać. Obserwacja pozwala też zebrać dane, wrażenia, opinie i przekazać je sędziom i sądom. To bardzo ważna informacja zwrotna, sędziowie mogą się przejrzeć w lustrze, dowiedzieć, jak odbierane jest ich zachowanie. I nie są to wcale wiadomości wyłącznie krytyczne. Maria Ejchart-Dubois, która prowadziła w ramach pracy w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka liczne obserwacje specjalistyczne, oceniła, że na przestrzeni ostatnich 15 lat sądy zmieniły się na korzyść. Są miejscem bardziej przyjaznym niż kiedyś. Doroczne raporty Fundacji Court Watch Polska też pokazują pozytywne trendy, i choć wskazują zachowania sędziów, które muszą być wyeliminowane, jak brak kultury, profesjonalizmu, czasem arogancja, to są to raczej wyjątki niż reguła. Niezależnie od starań organizacji warto do odwiedzania sądów zachęcać obywateli - uczniów, studentów, emerytów, każdą osobę zainteresowaną działaniem trzeciej władzy. Warto przypominać, że sądy poza bardzo nielicznymi wyjątkami działają jawnie i każdy może przysłuchiwać się wybranej przez siebie rozprawie. Taki kontakt potrzebny jest obu stronom.
Sądologia stosowana
Prócz projektów obserwacyjnych organizacje obywatelskie prowadzą wiele monitoringów i badań wymiaru sprawiedliwości. Niestety, w Polsce badania empiryczne działania sądów nie są częste, aktywność Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości jest w tej mierze ograniczona, nie ma katedr "sądologii" na uniwersytetach, socjologowie prawa rzadko prowadzą odnośne prace. Kolejne projekty zmian prawa często nie są w związku z tym poparte rzetelnymi badaniami, danymi, a wynikają z intuicji i fragmentarycznej wiedzy pomysłodawców. Nie bada się także nowych wdrażanych instytucji. I znowu, lukę tę starają się zapełnić choć w małej części organizacje obywatelskie. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Forum Obywatelskiego Rozwoju, INPRIS i inne prowadzą badania dotyczące licznych zagadnień, raporty idą w dziesiątki. Badania, raporty, konferencje, seminaria poświęcone między innymi komunikacji obywatela z sądami, stronom internetowym sądów, biegłym sądowym, uzasadnieniom wyroków sądowych, komunikacji na sali sądowej, barierom w mediacji, ławnikom czy prawu antydyskryminacyjnemu w praktyce polskich sadów to tylko nieliczne przykłady. Jakże często to właśnie do dorobku organizacji odwołujemy się w debacie, także dlatego że innych badań i danych nie ma.
Bywa, że organizacje inspirują sądy. Projekt Iustitii, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Fundacji im. Stefana Batorego "Sprawny sąd" polegający na oddolnej identyfikacji dobrych praktyk w sądownictwie, ich opisaniu i popularyzacji doczekał się kontynuacji w postaci projektów sądów pilotażowych, w których wprowadzane są dobre praktyki. Organizacje przynoszą też "nowe", dzięki specjalizacji w danej wąskiej dziedzinie, kontaktom na świecie, przybliżają dorobek międzynarodowy - jak na przykład dowody zbierane poprzez testy sytuacyjne. Organizacje mogą także uczyć wrażliwości, postaw, są w tym wiarygodne i przekonujące.
Naga Temida
Kolejnym sposobem działania organizacji obywatelskich, zdobywania przez nie wiedzy i informacji, ale i sprawowania społecznej kontroli nad władzą sądowniczą jest składanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej. Krzysztof Izdebski, jeden z działaczy Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska, odwołuje się do obrazu "Alegoria sprawiedliwości" malarza holenderskiego Cranacha, który przedstawia Temidę trzymającą wagę i miecz, ale przy tym nagą - a więc nic nieskrywającą, przejrzystą, niewinną. Przez lata organizacje zabiegały o dostęp do orzecznictwa sądów, w tej chwili postulat ten jest wreszcie coraz bardziej realizowany. Kontrowersje wzbudzają wnioski o udostępnienie informacji o działaniach sądów o charakterze administracyjnym i finansowym (np. koszty strony internetowej Sądu Najwyższego czy umowy podpisywane przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury). Najwięcej emocji wywołuje ostatnio kwestia upublicznienia oświadczeń majątkowych sędziów. Zwolennicy zmiany argumentują, że przedstawiciele władz nie powinni się w tej mierze różnić, skoro wypełniają oświadczenia, powinny być one publiczne. Sędziowie nie widzą powodu dla takich rozwiązań, boją się fali nienawiści w internecie, boją się o swoje bezpieczeństwo. Uważają także, że prawo dostępu do informacji publicznej jest nadużywane. Jednak pamiętać trzeba - odbijają piłeczkę organizacje pozarządowe - że nawet jeśli tak jest, to nie one go nadużywają, działają bowiem nie dla sportu, a zawsze w interesie publicznym, dokładnie ten interes definiując.
Przyjaciel sądu
Paleta działań organizacji obywatelskich związanych z sądami jest szeroka. Prócz projektów obserwacyjnych, badawczych, edukacyjnych, monitorowania przebiegu procesu legislacyjnego jest gama działań stricte prawniczych. Litygacją strategiczną, czyli prowadzeniem sporu sądowego z nadzieją na zmianę prawa lub praktyki jego stosowania, czy też przedkładaniem sądowi opinii przyjaciela sądu (amicus curiae), tam gdzie organizacja może wnieść wiedzę specjalistyczną, porównawczą, zajmują się wykwalifikowani prawnicy zatrudnieni w organizacjach, czy współpracujący z nimi. To zresztą pokazuje, że praca w trzecim sektorze jest obecnie dla prawników sensowną alternatywą, w wielu organizacjach pracują na przykład aplikanci. Prawnicy organizacji wnoszą powództwa, przyłączają się do procesów, biorą udział we wszelkiego rodzaju postępowaniach sądowych.
Zdaniem Katarzyny Gonery, sędzi Sądu Najwyższego, cel działania takiej organizacji, tak jak w przypadku rzecznika praw obywatelskich czy prokuratora, powinien wykraczać poza reprezentowanie strony. Organizacja prowadząca taką działalność powinna szanować takie standardy jak lojalność wobec sądu i wobec drugiej strony, działanie w zgodzie z prawdą, niewprowadzanie sądu w błąd czy dobre obyczaje. Dla takiej organizacji sąd nie jest przeciwnikiem, ale arbitrem. Ważne jest przygotowanie merytoryczne, a w przypadku współpracy ze stroną świadczenie jej autentycznej pomocy. Zdarza się bowiem, że organizacja skupia się na przekazie medialnym, przeszkadza czy "nakręca" stronę, co może się dla niej źle skończyć. Dla organizacji możliwość wnoszenia powództw, litygacja strategiczna stwarzają ogromne, ciekawe obszary działań. Program Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka od lat dostarcza sądom ciekawych spraw, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego uczyniło z litygacji jeden z najważniejszych rodzajów działań, wnosi do sądów sprawy o dyskryminację, eksplorując coraz to nowe obszary, teoretycznie chronione prawem, ale w praktyce niedochodzone.
Co też znowu na nas znaleźli
Niektórzy sędziowie przyznają, że zapracowani i atakowani z wielu stron, są już nieco nadwrażliwi na krytykę. Że kiedy słyszą o kolejnym raporcie, pierwszym odruchem jest pytanie: kto i o co się znowu przyczepi. Nie pomaga w tym reakcja zwierzchników, którzy potrafią wezwać prezesa sądu, by "w terminie 7 dni poinformował, jakie czynności nadzorcze podjęto w związku z raportem". Jednak są i inne reakcje. Niektórzy prezesi zainspirowani przez organizacje zlecają badania własne, inni zapraszają organizacje na spotkania w celu omówienia raportu, w niektórych sądach czy wydziałach sędziowie spotykają się dla omówienia wyników badań.
Sądzę, że w komunikacji sądów i organizacji obywatelskich sporo można zmienić, jest co robić po obu stronach. Organizacje powinny zwracać szczególną uwagę na profesjonalizm działań i obiektywizm, wyważenie ocen. Ich wnioski są lepiej przyjmowane, jeśli nie ograniczają się do funkcji watchdogowej (pies stróżujący, tradycyjne określenie na patrzenie władzy na ręce), ale wydobywają także to, co dobre. Sędziowie proszą też, by badać to, co im utrudnia pracę, a przekłada się na wizerunek wymiaru sprawiedliwości. Postulują zamieszczanie szczegółowej informacji o metodologii badań, bez tego ocena wyników jest utrudniona.
Z kolei od sądów i sędziów oczekiwać można nieco więcej otwartości na informację zwrotną płynącą z zewnątrz, wypracowania metod jej upowszechnienia w środowisku, analizy i wyciągania wniosków. Służą temu na pewno spotkania, dialog, różne fora wymiany doświadczeń. Pomagają w tym stowarzyszenia sędziowskie, jak Iustitia czy Themis, nadzieję daje powołana w Ministerstwie Sprawiedliwości Rada Społeczna ds. Wdrażania Strategii Modernizacji Przestrzeni Sprawiedliwości, strategii, która w centrum umieściła obywatela.
Konferencja "Razem czy osobno" dowiodła, że podczas bezpośredniego spotkania wiele można przekazać, zrozumieć intencje, nawiązać kontakty, które zaowocują w przyszłości. Przyniosła też konkrety, jak nowe zarządzenie dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury ułatwiające organizacjom zgłaszanie tematów szkoleń, które ich zdaniem szkoła powinna organizować, czy jak pomysł jednego z prezesów - zorganizowania w sądzie lokalnej konferencji "Razem czy osobno" - spotkania sędziów i działaczy. Przedstawiciele organizacji obywatelskich mogą też, mimo czasem chłodnego przyjmowania ich działań, czuć się zachęceni do aktywności. Są bowiem sędziowie, którzy do pracy w sądach nie tylko zapraszają, ale o nią proszą, rozumiejąc znaczenie kontaktu ze społeczeństwem.
Niestety, w Polsce badania empiryczne działania sądów nie są częste, aktywność Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości jest w tej mierze ograniczona, nie ma katedr "sądologii" na uniwersytetach, socjologowie prawa rzadko prowadzą odnośne prace
Praca w trzecim sektorze jest obecnie dla prawników sensowną alternatywą zawodową. Organizacje pozarządowe korzystają z ich wiedzy choćby przy wnoszeniu opinii przyjaciela sądu czy też litygacji strategicznej
@RY1@i02/2014/236/i02.2014.236.070000400.805.jpg@RY2@
FOT. MAREK LANGDA_CAF_PAP
12 maja 1981 r. Rejestracja rolniczej Solidarności przyciągnęła do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie tłumy
@RY1@i02/2014/236/i02.2014.236.070000400.806.jpg@RY2@
FOT. WOJTEK GÓRSKI
Łukasz Bojarski prezes INPRIS - Instytutu Prawa i Społeczeństwa, członek Krajowej Rady Sądownictwa powołany przez prezydenta RP
Łukasz Bojarski
prezes INPRIS - Instytutu Prawa i Społeczeństwa, członek Krajowej Rady Sądownictwa powołany przez prezydenta RP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu