Praca z wrodzoną nieufnością
Pewien mój znajomy młody urzędnik po kilku latach pracy powiedział dość. Płacą psie pieniądze na zleceniu, szans żadnych na etat, kredytu wziąć nie może, generalnie zero przyszłości. Ale jako że nie był z tych jojczących, zaryzykował i założył firmę. Niewielką, jednoosobową. Wstrzelił się w rynek, po roku zatrudniał już trzy osoby, bo nie mógł się obrobić. Wszystkim opowiadał, jak to dobrze na swoim, i zachęcał, by też brali sprawy w swoje ręce. Rozmawialiśmy razu jednego dość długo i od słowa do słowa wyszło, że swoich pracowników zatrudnia na dzieła i zlecenia. Zdziwiłem się. Przecież firma dobrze idzie, zyski są, zlecenia także, a on z tego powodu zrezygnował z urzędu. No tak, przyznał, ale co miejsce, to perspektywa.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.