Ochrona danych. Zmieńmy praktykę działania
Niektórzy uważają, że generalny inspektor danych osobowych działa w Polsce zgodnie z interesem społeczeństwa. Na pewno tak myśli Paweł Litwiński, który w tekście "O wielkim niezrozumieniu podstaw, czyli dlaczego ochrona danych osobowych w obecnym wydaniu nie jest absurdem" (DGP z 5 października 2014 r.) napisał, że wykorzystanie numeru PESEL bezrobotnych do śledzenia ich losów na rynku pracy byłoby sprzeczne z konstytucyjną zasadą państwa prawa. Nic bardziej mylnego.
Według autora w niewykorzystaniu wiedzy chodzi o pryncypia demokracji - z czym się kategorycznie nie zgadzamy. W myśl takiej zasady, by napisać oceny skutków regulacji np. w obszarze rynku pracy, za każdym razem trzeba najpierw napisać ustawę, która pozwoli członkowi rządu lub premierowi skorzystać z publicznych rejestrów danych. Dopiero po roku można zacząć procedować właściwy projekt, o ile okaże się, że pomysł nie powoduje np. zbyt dużych strat w budżecie albo, co bardziej prawdopodobne, nie ma oczekiwanego wpływu na rzeczywistość.
Skoro jesteśmy już przy pryncypiach działania państwa, to warto zacytować konstytucję, która mówi, że "Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli". Jest także demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Skoro państwo ma działać w imię sprawiedliwości społecznej, to powinno móc korzystać do tego z odpowiednich narzędzi, np. możliwości sprawdzenia, która uczelnia tworzy edukacyjną wartość dodaną. Może wykładowcy na Uniwersytecie Warszawskim są gorsi od tych na Śląskim i to temu ostatniemu należy się większa dotacja z budżetu.
Skoro państwo ma gwarantować obywatelom ochronę zdrowia, to powinno wydawać pieniądze przynajmniej tak efektywnie, jak robią to prywatne sieci medyczne. Czy obywatele skazani są na stanie w kolejkach?
Problem, o którym mówimy, nie ma charakteru prawnego. Wynika on ze zbytniej fetyszyzacji prawa. Jest to kwestia interpretacji: czy urząd może łączyć dane z różnych źródeł, a potem je anonimizować, tak jak w normalnych badaniach społecznych Głównego Urzędu Statystycznego albo w innych krajach? Według fetyszystów prawa - nie.
Dania, która ma instytucjonalną kulturę dbania o jakość życia swoich obywateli przez rozbudowane programy społeczne, chce wiedzieć, jak i czy w ogóle jakiś projekt, który realizuje administracja, działa. Pierwszy rocznik statystyczny został opublikowany w tym kraju w 1896 r.
Rząd w Danii może używać tamtejszego odpowiednika PESEL (CPR) do łączenia różnych zbiorów danych np. w ochronie zdrowia. Po złączeniu dane są anonimizowane!
Duński GUS udostępnia wyniki swoich badań publicznie na swojej stronie internetowej w formacie, który umożliwia prowadzenie analizy statystycznej. W Polsce GUS za takie dane bierze pieniądze, a dostępne treści to ogólnikowe raporty.
W Danii można się dowiedzieć, jakie zależności występują między zdrowiem, stylem życia, płcią, wiekiem, wykształceniem, zatrudnieniem i stanem cywilnym. W Polsce? Nie.
Skoro w Danii rząd i na dodatek obywatele oraz naukowcy mogą korzystać z takich ilości danych, to pewnie oznacza, że ich prawa są ciągle gwałcone? Nic bardziej mylnego. Dania ma jedno z ostrzejszych praw ochrony danych osobowych w Unii. Firmy prywatne mogą się z tobą skontaktować dopiero wtedy, gdy uzyskały bezpośrednio od ciebie twoje dane kontaktowe.
W Holandii, jeżeli raz podaliśmy dane jakiejś instytucji publicznej, to ona musi je odnaleźć w swojej bazie danych, a nie my musimy dostarczać kolejnych zaświadczeń, stojąc w kolejkach.
W Danii czy w USA obywatele i uczeni mogą korzystać z anonimizowanych baz danych, które zbierają instytucje publiczne, np. w ochronie zdrowia. Dzięki temu jest kontrola społeczna tego, na co pieniądze wydają instytucje publiczne. W Polsce? Musimy czekać, aż jakiś lobbysta pójdzie do prasy.
Nie trzeba zmieniać konstytucji. Wystarczy, że GIODO nie będzie szkodził dobru wspólnemu nas wszystkich, a my - obywatele będziemy mieli większy dostęp do publicznych danych.
@RY1@i02/2014/228/i02.2014.228.000001400.803.jpg@RY2@
Piotr Arak analityk w think tanku Polityka Insight
Piotr Arak
analityk w think tanku Polityka Insight
@RY1@i02/2014/228/i02.2014.228.000001400.804.jpg@RY2@
Kamil Rakocy właściciel KR Consulting
Kamil Rakocy
właściciel KR Consulting
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu