Rządowy projekt ustawy o OZE nadaje się tylko do kosza
Opinia
Na ustawę o odnawialnych źródłach energii (OZE) tysiące Polek i Polaków czekają od ponad czterech lat. Warunki geograficzne naszego kraju pozwalają na produkcję energii ze źródeł odnawialnych (OZE) na poziomie zbliżonym, a nawet przewyższającym ilość energii produkowanej obecnie z węgla. Eksperci twierdzą, że ilość energii, jaką można pozyskać rocznie z OZE, aż o 35 proc. przekraczałaby całkowite pozyskanie energii pierwotnej w Polsce. Wybór wydaje się oczywisty, ponieważ energia odnawialna to czystsze powietrze, bezpieczeństwo energetyczne regionów, a także niższe rachunki za prąd.
Tymczasem rząd zamierza zaserwować nam bubel prawny w postaci projektu ustawy o OZE, który trafił do prac sejmowych. Zaproponowane przez Ministerstwo Gospodarki kierowane przez Janusza Piechocińskiego przepisy uniemożliwiają dynamiczny rozwój tego sektora. Energia ze źródeł odnawialnych traktowana jest jako zagrożenie dla monopolu spółek energetycznych i zło konieczne narzucone przez Unię Europejską. Rząd zdaje się nie zwracać uwagi na korzyści, jakie płyną z rozwoju tego sektora.
Projekt ustawy w szczególnie krzywdzący sposób traktuje obywateli. Odnawialne źródła energii to doskonała szansa na obniżenie rachunków za prąd oraz za ogrzewanie, poprawę jakości dostaw energii na terenach wiejskich i peryferiach dużych miast, zmniejszenie zapotrzebowania na import surowców energetycznych, a także innowacyjność, pobudzenie przedsiębiorczości i krajowej produkcji.
Korzystają z niej Niemcy, Anglicy, Rumuni, Ukraińcy i wielu, wielu innych. W całej Europie coraz więcej osób staje się prosumentami, czyli produkuje energię w przydomowych mikroelektrowniach opartych na źródłach odnawialnych. W Niemczech jest to grupa ponad 4 mln osób. W Wielkiej Brytanii, gdzie w 2009 r. wprowadzono system wsparcia w postaci stałych taryf, liczba mikroinstalacji wzrosła ze 100 tys. do 358,5 tys. na koniec I kw. 2012 r.
Przeciętny Polak takiej samej szansy jak jego zachodni sąsiad nie dostanie, ponieważ projekt nie przewiduje wprowadzenia korzystnych taryf gwarantowanych (feed-in tariffs), które uznawane są przez ekspertów za najbardziej skuteczny mechanizm dla rozwoju energetyki rozproszonej.
Są one niezbędne tylko na początkowym etapie rozwoju energii odnawialnej, aby pobudzić rynek, i powinny być stopniowo wygaszane wraz z rozwojem rynku. Rząd tak skutecznie blokuje rozwój OZE, że w ubiegłym roku na zostanie prosumentem zdecydowało się wyłącznie 239 pasjonatów, których nie przeraziły skomplikowane procedury i niepewne mechanizmy zwrotu inwestycji. Powstała też jedna spółdzielnia energetyczna (w Niemczech działa ich blisko tysiąc).
Tymczasem potencjał jest ogromny. Według analiz Instytutu Energetyki Odnawialnej mikroinstalacje OZE można zainstalować na ponad 3,7 mln budynków. W Polsce pojawia się też coraz więcej producentów urządzeń, niestety w większości produkujących na eksport. Dzięki temu w 2012 r. w sektorze tym pracowało już 35 tys. osób, a mogłoby znacznie więcej. W Niemczech w tej branży pracuje już prawie 400 tys. osób - to więcej niż w sektorze energetyki konwencjonalnej.
Rządowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii nadaje się wyłącznie do kosza. Nie jest to ustawa o rozwoju energii odnawialnej, a o wsparciu spółek energetycznych. Powinno być odwrotnie, ponieważ energetyka rozproszona może zapewnić bezpieczeństwo energetyczne w regionach, a z nim obecnie nie najlepiej, choć energetyka systemowa trzyma się mocno.
W trosce o bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju oraz portfele obywateli parlament powinien odrzucić ten projekt i zgłosić taki, który odpowiadać będzie na potrzeby rozwoju energetyki obywatelskiej.
@RY1@i02/2014/211/i02.2014.211.00000030c.802.jpg@RY2@
Anna Ogniewska ekspertka Greenpeace Polska ds. energetyki odnawialnej
Anna Ogniewska
ekspertka Greenpeace Polska ds. energetyki odnawialnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu