Kolej regionalna, czyli niczyja
O ile po latach problemów sytuacja w PKP uspokoiła się - przynajmniej chwilowo - a prezes spółki z sympatią wypowiada się na temat związkowców, o tyle nie oznacza to bynajmniej kolejowego spokoju w Polsce. Do głosu dochodzą bowiem coraz głośniej związkowcy z Przewozów Regionalnych, największego przewoźnika szynowego w kraju, który z PKP nie ma nic wspólnego. Należy do wielu marszałków województw, nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za podejmowanie na czas decyzji w sprawie spółki. Dlatego związkowcy kiwają palcem i grożą strajkiem w celu ratowania firmy.
To tym gorsza informacja, że w wielu regionach Polski PR są jedynym środkiem transportu dla tysięcy osób dojeżdżających do szkoły i pracy. Z perspektywy dużych miast tego nie widać, bo tu ludzie zawsze sobie poradzą. Ale gdzieś w Polsce centralnej albo wschodniej zatrzymanie szynobusów będzie bardzo dotkliwe nie dla pozbawionych wizji rozwoju spółki marszałków województw (właścicieli), bo oni mają służbowe auta z kierowcami, ale dla zwykłych pasażerów. Dlatego życzmy sobie, by skończyło się jedynie na zapowiedziach.
@RY1@i02/2014/209/i02.2014.209.00000020a.802.jpg@RY2@
Marcin Hadaj szef działu Dziennik
Marcin Hadaj
szef działu Dziennik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu