Pozwoliłbym płacić podatki niezapłaconymi fakturami
Gdybym mógł zmienić jeden przepis
@RY1@i02/2014/203/i02.2014.203.000001500.802.jpg@RY2@
Marek Przystaś współzałożyciel firmy Duckie Deck
Problemem, z którym stale walczą małe i średnie firmy w Polsce, jest utrata płynności finansowej. Czasem wynika on z niskiej sprzedaży, jednak znacznie częściej jest spowodowany brakiem płatności na czas za dostarczone produkty lub usługi. W moim przekonaniu doszło wręcz do chorej sytuacji, w której to głównie większe, a co za tym idzie silniejsze na rynku podmioty nie regulują faktur w terminie.
Niedogodności te są oczywiście przenoszone przez firmy w dół łańcucha, o oznacza kumulowanie się większości negatywnych efektów w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Rozwiązaniem jest zwiększenie sprzedaży, z której przychody mogłyby stanowić bufor dla opóźnionych płatności - jednak jest to olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza dla młodych firm.
Pojawia się, co prawda, coraz więcej projektów ustaw, których celem jest uzdrowienie tej sytuacji. Jednak najwięksi gracze rynkowi znajdują za każdym razem sprytne sposoby na ich obchodzenie. Uważam, że państwo jako instytucja powinno dbać i walczyć o ekosystem, który sprzyja prowadzeniu przedsiębiorstwa, bo PKB w dużej mierze wypracowuje sektor małych i średnich firm.
Niestety dochodzi do takich paradoksalnych sytuacji, w których spółka, choć notuje zysk, na koncie nie ma środków na zapłacenie składek ZUS, a na biurku leżą nieuregulowane faktury dwa czy pięć miesięcy po terminie płatności. Bardziej wprawiona w prowadzenie biznesu osoba stwierdzi, że małe i średnie firmy powinny postawić na wydajniejszą windykację, ale prawda jest taka, że młode przedsiębiorstwa nie mają wiedzy na temat tego, jak robić to skutecznie, nie tracąc jednocześnie klienta i nie wydając kroci. Gdybym mógł coś zmienić, to chciałbym móc płacić podatki (w tym ZUS - tak, jest to dla mnie podatek) niezapłaconymi fakturami. Od dłuższego czasu angażuję się w inicjatywy mające na celu pobudzanie przedsiębiorczości w Polsce. Spotykam się ze studentami, licealistami, osobami pracującymi w dużych firmach. Często mają pomysł na siebie, motywację do działania. Jednak bariera założenia działalności nadal jest zbyt wysoka. Przedsiębiorczość jest dławiona m.in. przez niewydolny system emerytalny, którego nie zmieni żadna ekipa rządząca. Należałoby odebrać społeczeństwu coś, co kiedyś miało obiecane. Zakładając firmę, musimy od pierwszego miesiąca płacić podatek zwany składką ZUS, nie jest on uzależniony od naszego przychodu - jest opłatą stałą i niepodlegającą negocjacji. Stanowi dużą barierę dla młodego człowieka, który ma coraz większe problemy ze znalezieniem etatowej pracy, w związku z czym jest skazany na samozatrudnienie. Uważam, że tego rodzaju bariery powinny być znoszone, tylko tak będziemy w stanie pchać gospodarkę do przodu.
A zatem potrzebne jest wypracowanie takich reguł, które pozwolą maksymalnie ułatwić start nowo zakładanym firmom oraz zapewnią im bezpieczeństwo, minimalizując ryzyko kredytowania się ich pieniędzmi.
Marek Przystaś
współzałożyciel firmy Duckie Deck
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu