Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto pyta, też błądzi

27 czerwca 2018

Od listopada wszystkie nowe auta sprzedawane w Unii Europejskiej będą musiały być wyposażone w czujnik zapięcia pasów. Posiadaczom starszych pojazdów wyjaśniam, że chodzi o takie ustrojstwo, które emituje tak irytujący dźwięk, że najwięksi przeciwnicy pasów kapitulują i natychmiast je zapinają. I słusznie: nie każdy tak jak ja ma na wyposażeniu dwójkę szkrabów, które upominają mnie, bym zapiął pasy w 0,2 sekundy po zatrzaśnięciu drzwi.

Zawsze wydawało mi się, że wymuszony przez prawo obowiązek zapinania pasów przerodził się w zwyczaj. Nie spotyka się raczej u nas - jak we Włoszech - kierowców ubranych w koszulki z nadrukiem zapiętego pasa. Ale ostatnio nabrałem podejrzeń, że populacja przeciwników tego przymusu jest większa niż sądziłem, tylko korzysta z innych dróg niż ja.

Wątpliwości nabrałem po lekturze interpelacji przedstawionej przez posłów: Annę Nemś, Lidię Gądek i Józefa Lassotę (wszyscy z PO), w której całkiem poważnie pytają Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, czy są dane uzasadniające tezę o pozytywnym wpływie pasów na łagodzenie skutków wypadków drogowych.

Bo zdaniem posłów są tacy, którzy uważają, że państwo zmusza obywateli do korzystania z pasów bezpieczeństwa, a tym samym obywatel nie ma możliwości samodzielnej decyzji o swoim bezpieczeństwie. Więcej: że pasy bezpieczeństwa naruszają godność obywatela i powodują więcej wypadków.

Powtarzają też argumenty, że oto "pasy bezpieczeństwa oraz inne systemy bezpieczeństwa zamontowane w samochodzie wpływają na zwiększenie liczby wypadków. Osoby, które używają pasów bezpieczeństwa, czują się w swoich, często bardzo nowoczesnych autach bezpiecznie, więc jeżdżą bardziej ryzykownie i agresywnie, co powoduje zwiększoną liczbę wypadków na drogach. Osłabia to pozytywny efekt używania pasów bezpieczeństwa".

Brawo. Trzeba mieć odwagę, by podważać dogmaty, bo czasem to, co dla wszystkich wydaje się oczywiste, nie ma żadnego sensu. Tylko trzeba mieć jeszcze argumenty, a nie powtarzać banialuki. Jeżeli bowiem wyjdziemy z założenia, że pasy zwiększają poczucie bezpieczeństwa, przez co jeździmy bardziej niebezpiecznie, to idźmy dalej. Czy tak samo nie jest z wycieraczkami? Przecież wiadomo, że najwięcej wypadków zdarza się na śliskiej jezdni. Gdyby auta nie miały wycieraczek, to nie jeździlibyśmy w deszcz. Podobnie niebezpieczna jest jazda w nocy: a gdyby samochody nie miały świateł, wówczas nie jeździlibyśmy po zmroku. Ale co jest najczęstszą przyczyną wypadków? Prędkość. Gdyby więc samochody nie miały silników...

@RY1@i02/2014/202/i02.2014.202.18300080b.802.jpg@RY2@

Piotr Szymaniak dziennikarz Gazety Prawnej

Piotr Szymaniak

dziennikarz Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.