Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Skutki chamstwa internetowego

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Gdziekolwiek zajrzymy - w internecie komentarze niesłychanie agresywne i chamskie. Anonimowo wypisywane są słowa i opinie, jakie trudno czytać. Niegramatycznie, nieortograficznie, ale wszystkie znane mi plugastwa są w użyciu. Nie ma świętych, nie ma porządnych ludzi czy rozumnych opinii, a jeżeli już ktoś odważy się powiedzieć coś rozsądnego - natychmiast zostanie napadnięty. To jest po prostu paskudne, ale świadczy jedynie, że ludzie o pewnym temperamencie, najczęściej tchórze, wyżywają się w plugawieniu innych, często osób publicznych. W zasadzie zawsze to wiedzieliśmy i dlatego anonimowość powinna być niedopuszczalna, ale wiem, że zaraz rozlegną się krzyki w obronie wolności, więc zostawiam gazetom i portalom internetowym ten problem.

Gorsze jest powiązanie chamstwa z kłamstwem. Każdy z nas, kto chce uczestniczyć w życiu publicznym, ma pewne zobowiązania i za kłamstwo może być odpowiedzialny, nawet karnie. Internet jest miejscem publicznym, więc powinno się stosować te same zasady. Tym bardziej że kłamstwo anonimowe wcale nie jest niewinne. Daleki jestem od sympatii do tabloidów, ale tam przynajmniej głupstwa czy nawet kłamstwa są podpisane imieniem i nazwiskiem. W internecie - w znacznie mniejszym stopniu na Facebooku, bo tam nie ma anonimowości - wolność kłamania jest nieograniczona.

Kłamstwa dotyczą spraw drobnych, jak te, które grzyby są jadalne (choć konsekwencje i tu mogą być fatalne), faktu, że politycy działają wyłącznie dla pieniędzy, po dezinformację o charakterze historycznym, ale ważną dziś. To częsty przypadek domorosłych specjalistów od Ukrainy i Wołynia, którzy sieją ksenofobiczną zgrozę. Jak wiele osób spośród tych, którzy to czytają, ma dostateczną wiedzę, by zająć krytyczne stanowisko. Takie kłamstwo jest po prostu szkodliwe, a czasami wręcz fatalne.

Podobnie jest w przypadku dyskusji dotyczących moralności i jej związków z religią. Plugawym językiem internauci wyjaśniają tajemnice wiary i dziesięciorga przykazań oraz dogmaty Kościoła. Niechby sobie pletli do woli, ale problematyka ta - na skutek ogólnie fatalnej religijnej edukacji społeczeństwa, czemu winna jest obecność lekcji religii w szkole - jest obywatelom mało znana i łatwo uwierzyć pewnemu siebie kłamcy. Teologia, i wynikające z niej nauki moralne dotyczące obecności zła, to dziedzina, której poświęcono dwa tysiące lat rozważań i nie wolno opowiadać dyrdymałów mało uświadomionym czytelnikom. To zaś i inne kłamstwa stawiają przed nami problem odpowiedzialności moralnej i prawnej za kłamstwo upubliczniane.

Dopóki przyjmowało ono charakter plotki przenoszonej z ust do ust, groźba była ograniczona, choć warto przeczytać świetną książkę Bronisława Baczki o roli plotki w czasie rewolucji francuskiej, złowieszczej roli. Jednak upowszechnianie kłamliwych wypowiedzi o danej osobie może skończyć się procesem z powództwa cywilnego. Kłamstwa internetowego nie można ścigać, a co najmniej jest to bardzo trudne. Olbrzymia większość osób publicznych po prostu zaczęła je uważać za normę i nie zwraca na nie uwagi.

Źle się jednak dzieje, kiedy kłamstwo staje się normą, kiedy kłamać wolno bezkarnie i kiedy - co najważniejsze - nie ma nikogo, kto by kłamstwo prostował i piętnował. Pół biedy w czasach pokoju i spokoju, ale kiedy tylko pojawi się nieco zamętu, zastępy internetowych kłamców ruszają do roboty i doprawdy nie wiadomo, jakie mogą być skutki ich działalności. Kiedy czytam stronę internetową jakiejś małej partii i widzę tam wiele niebezpiecznych głupstw (oczywiście anonimowych), to skłonny jestem to lekceważyć. Jednak ja i my wszyscy, którzy tak postępujemy, popełniamy błąd, gdyż kłamstwo szerzy się jak zaraza i może nas dramatycznie dotknąć. Wiem, że nie można wprowadzić cenzury, ale dlatego jestem zasadniczym wrogiem anonimowości. Anonimowy kłamca internetowy jest takim samym kłamcą, jak każdy kłamca publiczny i powinien podlegać stosownej karze.

@RY1@i02/2014/201/i02.2014.201.00000100a.802.jpg@RY2@

Marcin Król filozof, historyk idei

Marcin Król

 filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.