Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Winien i ma, duma i uprzedzenie

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Polska oraz Polacy byli przez Niemców traktowani jako twory cywilizacyjnie zapóźnione. W drugiej połowie XIX w. młodzi Niemcy wprost zaczytywali się powieścią "Winien i ma". Szkoda, że nie wydaliśmy jej po polsku. Teraz, w XXI wieku. "Soll und Haben" Gustawa Freytaga kupowano w prezencie - uważano, że propaguje ona właściwe wzorce osobowe, zwłaszcza dla wkraczających w dorosłość chłopców (panów?). Bohater, młody niemiecki mieszczanin, wyjeżdża na Wschód, czyli na ziemie polskie pod pruskim zaborem. Widzi terytorium zamieszkałe przez Polaków jako zaśmiecone i zaniedbane. Drogi, wiadomo, kiepskie. Ludzie uśmiechają się do butelki - i to nie butelki mleka.

Bohater zakochuje się - i to zakochuje nieodpowiednio. Chociaż nie aż tak, bo nie zakochuje się w Polce, tylko w córce junkra. Ona odwzajemnia uczucie, a przecież było nie do pomyślenia, aby córka junkra wyszła za zwykłego, miłego, ale niezamożnego kandydata na drobnego kupca bądź niskiej rangi urzędnika.

Mimo pożerającej serce miłości młody Niemiec, noszący jednoznaczne nazwisko "Dobrobyt" (Wohlfahrt), krzewi na Wschodzie cywilizację wśród nieokrzesanych i nieuczciwych tubylców. Cierpliwie uczy ich dobrego gospodarowania i dobrych manier. Pewnego razu nabiera oddechu w płuca i stwierdza: "Stoję tutaj jako jeden ze zdobywców, którzy dla wolnej pracy i ludzkiej kultury zabraliśmy tej słabszej rasie władzę nad ich ziemią. Po naszej stronie są wykształcenie, chęć do pracy, kredyt...". Nie trzeba dodawać, że "słabsza rasa" w snach naszego pana Dobrobyta ulegnie germanizacji.

Dobrze jest sobie przy tym uzmysłowić, że zamiarem autora powieści nie była antypolska propaganda. Podobnie jak wielu wykształconych Niemców autor uważał, że jedynym ratunkiem dla słowiańskiej ludności wschodu Prus jest przyjęcie wyższej kultury, czyli niemieckiej. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że wielu Polaków w pełni zgodziłoby się z tym opisem prostego, pozbawionego energii ludu polskiego... Niektórzy z nich obrażali się na ten lud, ale wielu innych po prostu zabrało się za "pracę organiczną", kółka rolnicze, propagowanie czytelnictwa itd. Morał? Prosty.

@RY1@i02/2014/192/i02.2014.192.000002700.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.