Cyrk ubezpieczeniowy
Komentarz tygodnia
Każdy chce być piękny, zdrowy i bogaty. Z tego też powodu twórcom reformy emerytalnej w 1999 roku udało się przekonać Polaków, że nowy system (uzależniający wysokość wypłaty od kwoty zgromadzonych składek) umożliwi im spędzenie starości na Wyspach Kanaryjskich. Sen jednak przemienił się w koszmar. Już teraz wiadomo, że nie tylko będziemy dłużej pracować, to jeszcze w przyszłości wysokość świadczenia będzie stanowić jedną trzecią ostatniej pensji.
Nie wszyscy będą przeżywać taki koszmar. Pomimo szumnych zapowiedzi o ujednoliceniu systemu ubezpieczeniowego, niewiele zrobiono. Nadal są grupy zawodowe znajdujące się pod specjalną ochroną. Listę otwierają górnicy, którzy mają własny system emerytalny. Dzięki temu osoba pracująca przez 25 lat pod ziemią w pełnym wymiarze ma prawo do górniczej emerytury bez względu na wiek i zajmowane stanowisko. Dodatkowo przy liczeniu świadczenia górniczego jest stosowany preferencyjny wskaźnik wynoszący 1,5 za każdy rok pracy. W praktyce oznacza to, że składki wpłacane za górnika do systemu ubezpieczeniowego nie mają żadnego związku z wysokością przyszłej emerytury wypłaty. Przez siedem lat rząd zapowiadał zmiany, ale nic nie zrobił. I nadal nie zrobi , obawiając się strajków na Śląsku.
Na podobną łaskawość mogą także liczyć rolnicy. Ta grupa zawodowa to elektorat PSL, a ten od lat jest dyżurnym koalicjantem partii rządzącej. Efekt? Rolnicy od lat płacą symboliczne składki ubezpieczeniowe. Co więcej, część rolników (osoby mające gospodarstwo do 6 ha) nie płaci nawet składek zdrowotnych. Tak będzie do końca 2016 r. Niechęć rolników do płacenia podatku dochodowego od osób fizycznych powoduje natomiast, że raczej nie doczekamy się szybko zmian zasad opłacania składek na ubezpieczenie społeczne. W efekcie tego wysokość składek płaconych przez rolników nie ma związku z dochodem z produkcji rolnej. Dla porównania przedsiębiorcy muszą płacić daninę do ZUS, której wysokość jest uzależniona od pensji płaconych w wielkich zakładach przemysłowych takich jak kopalnie. I tak paradoks goni paradoks. A po 15 latach od startu reformy emerytalnej polski system ubezpieczeniowy jest dziurawy jak szwajcarski ser, z którego korzystają przede wszystkim uprzywilejowane grupy zawodowe. Koszty hojności rządzących musi niestety ponosić reszta ubezpieczonych.
@RY1@i02/2014/191/i02.2014.191.18300050a.802.jpg@RY2@
Bożena Wiktorowska dziennikarz Gazety Prawnej
Bożena Wiktorowska
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu