Ważny jest umiar
Komentarz tygodnia
Wprowadzenie dodatkowych przepisów związanych ze zwiększeniem nadzoru samorządów nad rodzinami zastępczymi budzi wiele kontrowersji. Samo ich brzmienie jest zresztą groźne, bo wskazują one wprost, że urzędnicy mają prawo wstępu do domu opiekunów w ciągu całej doby, w tym również w trakcie nocy. Nowe uprawnienia są więc powodem niebezpodstawnych obaw rodziców zastępczych, którzy zastanawiają się, czy kolejnym krokiem nie będzie założenie im kamer w domach. Wtedy będą oni podlegać pełnemu monitoringowi.
Oczywiście zaserwowanie rodzicom big brothera nie grozi. Trzeba też pamiętać o tym, że za zwiększeniem kontroli nie przemawiały autorytarne zapędy posłów, ale prawdziwe tragedie zakończone śmiercią katowanych dzieci. Rozegrały się one pod bokiem niczego nieświadomych - a przynajmniej tak twierdzących - pracowników powiatowych centrów pomocy rodzinie. Ponadto kwestia sprawowania kontroli wymagała uregulowania w przepisach. Niestety tak bywa, że gdy coś z nich nie wynika, to stanowi to potem najczęstsze wytłumaczenie dla urzędników pytanych, dlaczego nie reagowali, gdy dzieciom dzieje się krzywda. Sam zapis o nadzorze zawiera też zabezpieczenie mówiące o tym, że interwencja może mieć miejsce w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, co ma gwarantować, że decyzja o niej nie będzie podejmowana pochopnie. Wreszcie od czterech lat prawo do zabrania bitego dziecka bez sądowego wyroku mają pracownicy socjalni i jak do tej pory nie słychać było o nadużywaniu przez nich tego uprawnienia.
Niemniej przy tak ostrym zapisie trzeba mieć na uwadze, jakie konsekwencje może przynieść jego niewłaściwe zastosowanie. Rodziców zastępczych jest wciąż zbyt mało w stosunku do liczby dzieci, które swoje dzieciństwo mogłyby spędzać nie w placówce, ale w domowych warunkach. Co więcej, opiekunowie tak samo jak ich podopieczni potrzebują zaufania, poczucia bezpieczeństwa oraz świadomości, że mogą liczyć na wsparcie specjalistów. Jeśli cały czas będzie im towarzyszyć myśl o możliwości niespodziewanej interwencji, co do której nie wiadomo, czym się może zakończyć, bo to nie jest w przepisach określone, będzie o to bardzo trudno. Nie mówiąc już o tym, jak nowe przepisy mogą wpłynąć na osoby, które dopiero chcą wziąć pod opiekę dzieci.
@RY1@i02/2014/185/i02.2014.185.183000500.802.jpg@RY2@
Michalina Topolewska dziennikarz Gazety Prawnej
Michalina Topolewska
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu