Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Wyrzut sumienia Ministerstwa Sprawiedliwości

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

W ofercie resortu szeroki zakres usług: od deregulacji do walki z aborcją. A nieodpłatna pomoc prawna jak leżała, tak leży

W przyszłym roku minie dziesięć lat, odkąd rząd Marka Belki - już po przegranych wyborach - skierował do parlamentu projekt ustawy o dostępie do nieodpłatnej pomocy prawnej. Przewidywał on możliwość ubiegania się o bezpłatne, wszechstronne wsparcie prawne dla osób, które spełniają kryterium dochodowe z ustawy o pomocy społecznej. Pomoc miała obejmować zwłaszcza udzielenie porady prawnej i reprezentowanie w sprawach prowadzonych przed polskimi organami. Świadczeniem pomocy prawnej miały się zajmować państwowe biura pomocy prawnej tworzone w miejscowościach będących siedzibami sądów okręgowych. Szacowano, że udzielą one wsparcia w co najmniej dwustu tysiącach spraw rocznie.

Inne tematy

Projekt przeleżał w stanie nienaruszonym kadencję 2005-2007 po to, by już nigdy do Sejmu nie wracać i nie zakłócać spokoju parlamentarzystów. Zresztą samo Ministerstwo Sprawiedliwości zmieniło obszar zainteresowania i zajęło się deregulacją czy, najogólniej mówiąc, kwestiami planowania rodziny i zdrowiem reprodukcyjnym. W "Strategii modernizacji przestrzeni wymiaru sprawiedliwości na lata 2014-2020", która ma być kompasem dla polityki resortu, brak systemu nieodpłatnej pomocy prawnej został wprawdzie zdiagnozowany jako słaba strona polskiego sądownictwa. Dla ministerstwa to chyba jednak słabość nieistotna, skoro wśród zaplanowanych działań na rzecz zwiększenia "dostępności i otwartości wymiaru sprawiedliwości" próżno szukać budowy systemu nieodpłatnej pomocy prawnej.

Nie od dziś wiadomo, że Ministerstwo Sprawiedliwości może nawet chciałoby system nieodpłatnej pomocy prawnej stworzyć, ale nie jest w stanie przekonać resortu finansów, by w budżecie państwa wysupłać środki na ten cel. Jakiego rzędu kwota byłaby niezbędna? W 2005 r. MS szacowało, że na funkcjonowanie biur pomocy prawnej w dwudziestu miastach potrzeba rocznie około stu milionów złotych. Objęcie siecią pomocy prawnej całego kraju, biorąc pod uwagę inflację, dziś kosztowałoby kilka razy więcej. Niektóre szacunki mówią o kwocie pół miliarda złotych, choć wiele zależy od ostatecznego kształtu systemu. Żeby takie zobowiązanie podjąć, trzeba politycznej woli na poziomie kierownictwa rządu. Tej brakuje.

W rezultacie osoby potrzebujące doradztwa prawnego muszą liczyć na prawników pro bono albo instytucje takie jak uniwersyteckie kliniki prawa czy organizacje pozarządowe. Ustawa o pomocy społecznej przewiduje także poradnictwo prawne jako jedną z form wsparcia osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Pomoc taką świadczą gminne ośrodki pomocy społecznej, głównie w sprawach rodzinnych czy w procedurach związanych z uzyskiwaniem pomocy materialnej. Problem w tym, że wsparcie oferowane czy to przez instytucje samorządowe, czy pozarządowe jest selektywna, nie dotyczy każdego rodzaju spraw. Z reguły nie jest to też pomoc kompleksowa, ponieważ nie obejmuje fachowej reprezentacji w postępowaniach przed organami państwa.

Trudniej także o pomoc w mniejszych ośrodkach, gdzie organizacje pozarządowe nie są tak aktywne. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że państwo odpuściło sobie ten obszar, licząc, że wspólne wysiłki trzeciego sektora, akcje społecznych korporacji prawniczych (typu dzień bezpłatnych porad) czy działania studentów prawa w ramach uniwersyteckich klinik i poradni prawa stopniowo rozwiążą, a przynajmniej zamaskują problem wykluczenia społecznego związanego z niedostępnością poradnictwa prawnego.

Fajerwerki pomysłów

W ciągu kilkunastu lat wydano niezliczoną ilość ekspertyz i raportów prezentujących rozmaite modele optymalnego systemu nieodpłatnej pomocy prawnej. Zaledwie kilka miesięcy temu pod auspicjami prezydenckiego Forum Debaty Publicznej opublikowano Zieloną Księgę dostępu do nieodpłatnej pozasądowej pomocy prawnej dla potrzebujących. Jej autorzy opowiadają się za zdecentralizowanym systemem pomocy prawnej, w której główną rolę ma spełniać powiat. Przewidziano utworzenie instytucji powiatowego rzecznika pomocy prawnej na wzór powiatowych rzeczników praw konsumenta. Ta instytucja byłaby odpowiedzialna za udzielanie podstawowego wsparcia. Kolejnym etapem miałoby być wprowadzenie pomocy świadczonej już przez adwokatów czy radców prawnych w bardziej skomplikowanych kwestiach. System ma być komplementarny względem sądowej pomocy prawnej. W Zielonej Księdze poddano też pod rozwagę koncepcję bonów (voucherów) na porady prawne. Obywatel uprawniony do uzyskania wsparcia miałby otrzymywać bon, którym mógłbym zakupić usługę doradztwa prawnego na rynku u wybranego przez siebie, ale certyfikowanego przez państwo usługodawcy.

Pomysłów zatem nie brakuje. Każdy z nich ma swoje wady, zalety i zagraniczne wzorce. Warto jednak w końcu się na coś zdecydować. Najmniej realny wydaje się powrót do koncepcji sprzed blisko dekady, czyli państwowej sieci biur pomocy prawnej podległej Ministerstwu Sprawiedliwości. Trudno będzie o polityczne i społeczne przyzwolenie na tworzenie nowej instytucji zatrudniającej co najmniej kilkuset stałych pracowników.

Bony na pomoc prawną

Zdecentralizowany system nieodpłatnej pomocy prawnej ma większy sens i jest bardziej realny. Warto przy tym przyznać samorządom swobodę w decydowaniu o jego ostatecznym kształcie. Z budżetu państwa muszą popłynąć na ten cel pieniądze, ale władze samorządowe powinny być upoważnione do dostosowania systemu do specyfiki lokalnej. Świadczeniem pomocy prawnej mogłaby się w takiej sytuacji zajmować wyspecjalizowana instytucja powiatowa, jak wspomniany rzecznik pomocy prawnej. Równie dobrze mogłaby to być organizacja pozarządowa wyłoniona przez samorząd w otwartym konkursie na realizację zadań publicznych w zakresie poradnictwa prawnego. Ewentualnie można sięgnąć do koncepcji bonów na pomoc prawną. Z tym ostatnim rozwiązaniem problem jest jednak taki, że osoby uprawnione do uzyskania wsparcia zazwyczaj nie mają na tyle dobrego rozeznania na rynku usług prawnych, by być w stanie wybierać najlepszych usługodawców. Poza tym vouchery na usługi publiczne stosować się powinno tylko tam, gdzie stosunkowo łatwo można określić, a następnie egzekwować standardy świadczenia usług. W przypadku usług prawnych nie jest to łatwe, bo jak ocenić jednoznacznie, czy przygotowanie danego pisma procesowego powinno zająć prawnikowi dwie czy dziesięć godzin?

Przed wieloma sądami trudno nie natknąć się na grupy nagabywaczy wciskających przechodniom ulotki z ofertami usług doradztwa prawnego świadczonych przez rozmaitych fachowców niejasnej proweniencji. Najłatwiej osądzić, że kto korzysta z usług takich paraprawników, sam jest sobie winien. Wciąż jednak dla sporej grupy obywateli profesjonalna porada prawna jest towarem luksusowym i trudno się dziwić, że dają się naciągać. Państwo w ostatnich latach zrobiło wiele, by przybliżyć wymiar sprawiedliwości przedsiębiorcom, ułatwić prowadzenie biznesu poprzez unowocześnianie rejestrów sądowych czy pewne postępy w dziedzinie egzekwowania umów. Na kolejne lata strategicznym celem w dziedzinie sądownictwa powinien być zwrot w stronę tych mniej uprzywilejowanych klientów wymiaru sprawiedliwości.

Państwo w ostatnich latach zrobiło wiele, by przybliżyć wymiar sprawiedliwości przedsiębiorcom. Teraz strategicznym celem w dziedzinie sądownictwa powinien być zwrot w stronę tych mniej uprzywilejowanych osób

@RY1@i02/2014/182/i02.2014.182.07000020a.803.jpg@RY2@

materiały prasowe

dr Dawid Sześciło adiunkt w Zakładzie Nauki Administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

dr Dawid Sześciło

adiunkt w Zakładzie Nauki Administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

W dniach 22-27 września wszyscy potrzebujący będą mogli skorzystać z bezpłatnej porady radców prawnych i aplikantów radcowskich biorących udział w akcji "Niebieski parasol". Lista lokalizacji dostępna w serwisie Prawnik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.