Marnowanie talentów bardzo boli
Opinia
Dziennik Gazeta Prawna z 3 września 2014 r. na pierwszej stronie poruszył arcyważny problem jakości szkolnego nauczania matematyki czy, ogólniej, nauk ścisłych. Różne badania i wskaźniki - z alarmująco niskim poziomem zdawania matur z matematyki na czele - dają do myślenia. Nad czym? Odpowiedzmy wprost: nad groźbą tego, iż będziemy żyć w społeczeństwie mało inteligentnym.
Matematyka jest wartością samą dla siebie, niezależnie od zastosowań, albowiem jest osią ogólnospołecznej kultury intelektualnej. Można by to streścić nieco metaforycznie: gdzie nie będzie dobrych matematyków, tam i poeci, i artyści nie będą wysokich lotów. Matematyka jest motorem myślenia w ogóle, wehikułem wyobraźni najwyższej próby. Zaznaczmy jednak dobitnie: to nie może być matematyka "belferska", to powinna być matematyka kreatywna.
Niedawno francuska gazeta "La Croix" opublikowała artykuł "Matematyka - francuski paradoks", w którym między innymi postawiono pytanie: "Czy Francja jest naprawdę tak zła w nauczaniu matematyki?". Pozornie nie musimy popadać w kompleks niższości, jeśli chodzi o dane przedstawione w artykule Anny Wittenberg pt. "Ta przeklęta matematyka". Jest jednak pewna różnica w porównaniu z Francją. Otóż na ok. 50 Medali Fieldsa (odpowiednik Nagrody Nobla) w matematyce przyznanych w okresie powojennym 11 zdobyli matematycy francuscy. To jest 20 proc.! Polscy matematycy nie zdobyli żadnego. Wniosek jest taki: we Francji istnieje "coś", co sprawia, że prawdziwe talenty, a może geniusze, się nie marnują. Oczywiście nie w stu procentach, bo któż to może zmierzyć. Ale wkład w światową kulturę naukową jest ewidentny. Polsce zostaje druga, trzecia liga. Zwróćmy uwagę na rzecz istotną: prawdziwe kryterium stanowi produkt finalny, czyli ów wkład w kulturę światową, nie zaś wskaźniki pośrednie, czyli na przykład wyniki takich czy innych testów. Najbardziej boli świadomość, że indolentne nauczanie powoduje marnowanie autentycznych talentów.
W Polsce, w odróżnieniu od Francji, przy porównywalnej w obu tych krajach marności szkolnego nauczania matematyki, nie ma państwowego wsparcia dla badań i osiągnięć w dziedzinie królowej nauk. Chodzi nie tyle o urzędowe przepisy, co o klimat mecenatu ze strony autorytetu państwa, co obejmuje również kultywowanie sprzyjającej tradycji i hierarchii wartości. Wielki francuski matematyk Henri Poincaré uczył się za młodu w pewnym liceum w Nancy. Dzisiaj to liceum nosi jego imię. W Polsce Stefan Banach uczył się swego czasu w IV Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie. Przeszedłem się kiedyś korytarzami IV LO w Krakowie i nie dostrzegłem ani jednej wzmianki o najwybitniejszym absolwencie tej szkoły. Czy trzeba jeszcze coś dodawać?
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.00000030c.802.jpg@RY2@
Eugeniusz Szumakowicz prof. Politechniki Krakowskiej
Eugeniusz Szumakowicz
prof. Politechniki Krakowskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu