Firma firmie... wroną
obserwacje
Kiedy wlecisz między wrony, musisz krakać, jak i one" - wieszczy stare przysłowie. Ta prosta życiowa mądrość utrwaliła się nie tylko w języku polskim. Anglicy mówią, że jak jesteś w Rzymie, to najlepiej udawać Rzymianina. A Niemcy mają powiedzonko zachęcające do wycia jednym wilczym głosem razem z całą watahą. Słowem - człowiek to istota kopiująca i od tego żadnej ucieczki być nie może. Pewnym zaskoczeniem może być jednak to, że identycznie jest z... firmami.
Ciekawy tekst na ten temat opublikowali właśnie Christopher A. Parsons z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, Johan Sulaeman z Cox School of Business oraz Sheridan Titman z Uniwersytetu Teksańskiego. Badaczy interesowały przede wszystkim przestępstwa popełniane przez białe kołnierzyki. Różnego rodzaju defraudacje, kreatywna księgowość i innego typu oszustwa finansowe. Gdyby szukać ich wyjaśnień w teoriach głównego nurtu, należałoby pewnie sięgnąć do prac noblisty Gary’ego Beckera z lat 60. Ten ekonomista z uniwersytetu chicagowskiego jako pierwszy dowodził, że również do przestępcy należy zastosować schemat racjonalnego aktora, który kieruje się prostym rachunkiem zysków i strat. I mierzy, czy kara jest na tyle dotkliwa, by powtrzymała go przed ryzykiem związanym z popełnieniem czynu zabronionego. Jeśli wychodzi mu, że policja jest nieudolna, a sądy łagodne, to kradnie. Idąc za Beckerem, wystarczy więc zwiększyć skuteczność organów ścigania i zaostrzyć kary. I sytuacja powinna się unormować.
Parsons i spółka nie bardzo zgadzają się z takim stawianiem sprawy. Przeorali statystyki przestępstw finansowych za lata 1970-2010 i wyszło im, że co roku w Indianapolis, Seattle oraz Minneapolis tylko w jednej na 190 firm wykrywano tego typu przestępstwo. Tymczasem w Dallas, St. Louis oraz Miami zdarzały się one średnio trzy razy częściej. Skąd tak wielkie różnice? Czy to możliwe, że organy ścigania w Teksasie, Missouri czy na Florydzie są bardziej nieudolne niż w Minnesocie, Indianie i stanie Waszyngton? A nawet jeśli, to dlaczego różnice są tak ogromne?
Aby wyjaśnić tę zagadkę, należy - zdaniem badaczy - porzucić Beckerowską wizję menedżera jako istoty racjonalnej i suwerennie kalkulującej czy przestępstwo jej się opłaca. I zastąpić ją menedżerem, który zazwyczaj zajmuje się... imitowaniem otoczenia. Nie tylko patrzy, co robi konkurencja, i stara się reagować. Ale - co jeszcze ważniejsze - chłonie jak gąbka wzorce postępowania panujące w jego środowisku. Widzi, że podobni do niego koledzy i rywale w podobnych firmach pozwalają sobie na przekraczanie granic prawa, więc sam pozwala sobie na więcej. I odwrotnie. Jeśli wokół na pewne postępki nie ma przyzwolenia, to tylko niewielu śmiałków się na nie zdobywa. Zdaniem Parsonsa to nic innego, jak znany ze szkoły efekt rówieśniczy (nikt nie chce zanadto odstawać) przeniesiony w realia biznesu.
Takie wnioski potwierdza jeszcze jedno. Przestępstwa białych kołnierzyków łączą się w grupy. To znaczy - w jednym regionie jest ich szczególnie dużo wśród dużych korporacji. W innym zaś pośród firm małych i średnich. W tych grupach podobne są nawet sposoby uprawiania kreatywnej księgowości. Powód jest znów ten sam. Menedżerowie też są istotami stadnymi. Kierownik korporacji obraca się wśród innych kierowników, i to ich kopiuje. Dyrektor małej firmy patrzy raczej na kolegów z firm podobnych. To dlatego są regiony, gdzie korporacje świecą przykładem, a patologie charakteryzują środowisko małych i średnich. Gdzie indziej jest z kolei dokładnie odwrotnie. Zjawisko nie dotyczy zresztą tylko działań niedozwolonych. Ci sami autorzy w lutym opublikowali tekst dowodzący, że zjawisko owczego pędu widać również w decyzjach inwestycyjnych.
Jeśli więc ktoś miał jeszcze złudzenia co do tego, że z dyrektorskich okien na wysokich piętrach wieżowców korporacyjnych widać lepiej i wyraźniej, to teraz powinien nabrać wobec tego przekonania poważnych wątpliwości. Prawda jest taka, że z tych szczytów widać często co najwyżej znajdujący się nieopodal gabinet dyrektora konkurencyjnej firmy.
@RY1@i02/2014/157/i02.2014.157.000000200.802.jpg@RY2@
Rafał Woś dziennikarz DGP
Rafał Woś
dziennikarz DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu